Hajfa

[na-niby-dziennik]

Gdy mówię „ten poeta jazzowy”, ona już wie o kogo chodzi

W poezji Komunyaki wszystko jest niespodziewane. Nie masz pewności, czy to co usłyszysz nie będzie wykorzystane przeciwko tobie. Fakturą tych wierszy jest muzyka. Chociaż słowo faktura jest nieodpowiednie, lepsze to aura albo pięść. Dlatego stopa może być głęboka, dlatego gryf przestaje być śpiącym zwierzęciem, a linia melodyczna jest cienka jak głos kelnerki, która biorąc od ciebie pieniądze powiedziała zwyczajne „Dzięki, kotku”.

Jest coś zupełnie nieuchwytnego w tych tekstach, coś co pozwala połączyć dostojność żmudnie wyciosanego wdzięku z niesamowicie energicznym zrywem, na dodatek całość jest delikatna jak cień. W niektórych wierszach słychać uderzenia bębna, który dostosowuje się do nastroju i tempa, ponieważ rytm jest bardzo ważny. Bęben umieszczony jest gdzieś u podstaw, tak aby drganie zaczęło się od stóp i szło w górę, coraz wyżej, aż w końcu dotarło do oczu, którymi z bliska zobaczysz palącą zmysłowość, ukrywany smutek i zadziwiającą pewność siebie.

Język amerykańskiego poety faluje jak wilgotne liście, które zaraz przykleją się do policzków młodych żołnierzy. Faluje jak nierzeczywiste wspomnienia z dzieciństwa, które łagodnie pojawiają się i znikają, które potrafią dzielić szczerą radość ze strachem tak silnym, że pocą się od niego dłonie.

[rzecz z cyklu: było, minęło. dawno, dawno temu, bo w maju 2007 roku, autor Krzysztof Dziamski]
[zdjęcie poety: Victoria Smith, zaczerpnąłem stąd: klik! klik!]

Reklamy

Opowieść bywa jedynie wymówką…

1745_Seale_Map_or_Chart_of_the_Mediterranean_Sea_-_Geographicus_-_Mediterranean-seale-1845

Nie przyglądaj się Morzu (…) na mapie, nie zastanawiaj się nad jego głębią ani kształtem fal. Nie rozmyślaj o zaginionych rodzicach i dziewczynach. Niech cię nie kusi wyjaśnianie ich historii, bo w końcu zrozumiesz, że odpowiedź nie oznacza rozwiązania, a sama historia bywa czasem jedynie wymówką.
Jeśli musisz, możesz sobie wyobrazić miejsca, w których będzie się toczyć ta opowieść, jej nastrój i pogodę towarzyszącą wydarzeniom. Mów sobie, że znajdziesz świat, w którym poczujesz się mniej opuszczony i zależny od iluzji. Jeśli musisz.
Tylko wyjedź, zanim się rozmyślisz.

[Nic Pizzolatto, „W drodze nad Morze Żółte”, tłum. Marcin Wróbel, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2016, kindle locations 1681-1686.]

Obowiązki menadżera (sen)

Stéphanie Ledoux– A pani Dusza? Nawet nie była Polką. Nie kochałeś jej, a mimo to poszedłeś z nią do łóżka.

– Pani Duszy w to nie mieszaj. To porządna kobieta. Znam swoje obowiązki. Stanowisko menadżera zobowiązuje do konkretnych działań. Pamiętaj o tym.

– – –
ilustracja: Stéphanie Ledoux

Z ludźmi rozmawia się trudniej

comics_cats_saga

Praca z liczbami nigdy go nie męczyła. Jak sięgał pamięcią, zawsze uwielbiał się nimi bawić, a czasem nawet zdarzało mu się zostawać po godzinach – podczas, gdy biuro pustoszało i cichło – i sprawdzać obliczenia, które niekoniecznie tego wymagały, dla czystej przyjemności śledzenia władających nimi schematów. Liczby nigdy nie są tak dezorientujące jak ludzie. Jeśli wykona się dane działanie tysiąc razy, wynik zawsze będzie taki sam. Liczby są zawsze szczere i sprawiedliwe, trzeba tylko wiedzieć, jak z nimi rozmawiać.

[Matthew Kneale, „Drobne występki w czasach obfitości”, tłum. Michał Alenowicz, Wydawnictwo Wiatr od Morza, Gdańsk 2015, str. 245-246.]
[Powyższy kadr jest autorstwa Fiony Staples i pochodzi z komiksu „Saga”]

Wisława Szymborska & Scott McCloud

anioł

Oboje są przekonani,
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność piękniejsza.

Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?

Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają-
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś „przepraszam” w ścisku?
głos „pomyłka” w słuchawce?
– ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego już czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.

Były znaki, sygnały,
cóż z tego, że nieczytelne.
Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?

Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kładł się na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po zbudzeniu zamazany.

Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.


[Wisława Szymborska, „Miłość od pierwszego wejrzenia”, {w:} „Koniec i początek”, a5, Kraków 1993.]
[Ilustracja z: Scott McCloud, „Stwórca”, tłum. Wojciech Ciecieląg, Wydawnictwo Komiksowe/Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.]

Zdrada ciała

Mikey Heller

Ciało znów mnie zdradza. Czasem mam wrażenie, że moje ciało to nic innego, jak jedno wielkie pasmo zdrad ciała.
Wiesz, co jest najgorsze w ciele? To, że jest widoczne, takie w i d o c z n e.

[Jonathan Franzen, „Bez skazy”, przeł. Zbigniew Kościuk, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2015, str. 11-12.]
[Ilustracja Mikey Heller, timetrabble.com, stąd: klik! klik!]

Lekcja pamięci wg Bohdana Butenko

Bohdan-Butenko


Agata Napiórska: W gronie wydawców mówi się, że nikt nie ma takiej pamięci jak Bohdan Butenko. (…) Co zrobić, by mieć taką pamięć?

Bohdan Butenko: To jest bardzo proste. Trzeba po prostu starać się pamiętać. Czasami zdarza mi się oczywiście zapomnieć o czymś istotnym, jak na przykład czyjeś imieniny.

[za: „Wysokie Obcasy”, www Bohdan Butenko: Nie dzwońcie! Rysuję]