Hajfa

[na-niby-dziennik]

2 x nur czarnoszyi w 2018 roku

Przyznaję, trochę w ubiegłym roku „tłiczowałem”, jednak nie wypuszczałem się poza granice Wielkopolski. Wszystkie moje wyjazdy, aby zobaczyć ptaka konkretnego gatunku były w znane wcześniej miejsca, jedynie chodziło o trafienie w odpowiedni czas, aby spotkać: rycyka, biegusa krzywodziobego, ortolana, płatkonoga szydłodziobego, podgorzałkę, uszatkę oraz nura czarnoszyjego.

Z nurem spod Obornik jest specjalna historia. W dniu wykrycia ptaka byłem w miejscu, gdzie został znaleziony, ale na innym stawie. Kontrolowałem żurawie, gęsi i duże mewy (cztery odczytane znaczniki), gdy skończyłem, to zastanawiałem się, czy nie iść na staw obok. Lecz wygrało lenistwo, bo za dużo chodzenia. Wróciłem do domu i w internetach przeczytałem, że przeoczyłem ptaka. Byłem, delikatnie mówiąc, niepocieszony. Na szczęście udało się w następny weekend pojechać, a nur jeszcze siedział (zdjęcie powyżej). Drugiego wykryłem samodzielnie w wigilię podczas spaceru plażą od Spotu do Orłowa. Pogoda nie rozpieszczała. Śnieżyło i wiało, ale obecność ptaka została udokumentowana (zdjęcie poniżej).

Reklamy

Zatwardziali domatorzy

Wychodzi na to, że większość krzyżówek to ptaki stacjonarne, które niechętnie gdziekolwiek się przemieszczają. Zwłaszcza zimą. Do dnia dzisiejszego udało mi się odczytać znaczniki na 9 ptakach (2 żółte plastiki i 7 blach). W wypadku większości Stacja Ornitologiczna podaje, że odległość od miejsca zaobrączkowania wynosi 0 km. W najdalszą podróż wybrał się kaczor oznaczony metalem SN 18684: z Parku Reagana w Gdańsku na plażę przy sopockim molo – w linii prostej (aż!) 3 km. Ptak został zaobrączkowany 11 lipca 2016 roku i ma 3 ponowne stwierdzenia, wszystkie z 2018 roku, czytałem go 27 grudnia.

Tego samego dnia przeczytałem kaczora oznaczonego plastikiem YEL AXV, który bez krępacji łaził sobie po przystani jachtowej przy molo w Sopocie. Łatwość odczytu i swobodny dostęp do ptaka spowodowała, że uznałem: lista ponownych stwierdzeń będzie pewnie bardzo długa. I byłem zdziwiony, gdy okazało się, że od dnia zaobrączkowania (20 maja 2017 roku) jest jedynie 5 czytań (w tym dwa moje). Oczywiście odległość od miejsca zaobrączkowania wynosi 0 km.

[Zainteresowanym podróżami krzyżówek polecam wpis na Polish Ring Reading Team: klik! klik!]

Sokół wędrowny i czarna rozpacz

Niestety nie wszystkie znaczniki udaje się odczytać. Powodów nieudanej kontroli może być wiele, choćby: zbyt duża odległość i „słaby” sprzęt, który „pozostawia wiele do życzenia”, złe światło (zbyt ostre lub za słabe – dotyczy głównie czytania blach), nadmierna ruchliwość ptaka, silny wiatr, deszcz, widoczny jedynie fragment kodu (fizyczna przeszkoda lub druga noga ptaka lub szyja zasłaniają resztę), uszkodzona obrączka, znaki rozmazane czy trzęsące się (z emocji) dłonie. Część przypadków wrzucana jest do wspólnego wora: „ptak nie chciał współpracować”. Każda sytuacja (opisana powyżej lub inna) jest dla obserwatora powodem do smutku i bezradnej rozpaczy. Osobiście najgorsza sytuacja jaka może mnie spotkać w terenie: widać, że ptak posiada znacznik, ale jest za daleko lub kąt patrzenia nie ten.

Tak właśnie było, gdy 13 grudnia wypatrzyłem sokoła wędrownego, który siedział na biało-czerwonym kominie dawnej Elektrociepłowni ‘Garbary’ przy ulicy Marii Panny. Od razu, z daleka, udało się dostrzec, że na jednej nodze ptak ma żółtą obrączkę. Ptak siedział na najwyższym prześle, niestety w miarę zbliżania się kąt patrzenia ucinał możliwość swobodnego oglądu „podwozia”. A na odczytanie z dalszej odległości mam za słaby sprzęt. Sytuacja patowa. Czarna rozpacz. Ostatecznie zdecydowałem się na sesję zdjęciową, która wyszła całkiem nieźle. Ostatnie zdjęcie jakie zrobiłem, to startujący sokół. Zdjęcie, oczywiście, bo jakże by inaczej, rozmyte. Widać jednak, że na drugiej nodze jest niebieska obrączka. Zestawienie żółtej i niebieskiej „tłumaczyć” należy: mamy do czynienia z ptakiem dzikim pochodzącym z terenów miejskich (więcej informacji w temacie używanych znaczników tu: klik! klik!). W ciągu następnego tygodnia widziałem peregrinusa jeszcze trzy razy, próba czytania za każdym razem była nieskuteczna. Wiem, że dla dwóch innych „czytaczy” spotkanie z tym ptakiem było równie frustrujące.

Nowa centrala zawsze cieszy

Zawsze cieszy nowy odczytany gatunek, ale równie mocno cieszy każda kolejna nowa centrala. Nawet jeśli było do przewidzenia, że prędzej czy później trafi się na tego konkretnego ptaka. Mam na myśli śmieszkę z plastikiem YEL IFJN, która od kilku ładnych lat, bo od 2014 roku, zimuje w Poznaniu nad Jeziorem Maltańskim.

Przez ostatnie lata chyba wszystkie osoby, które czytają znaczniki w POZ i okolicy miały okazję rzeczonego ptaka skontrolować. Mi się udało w miniony piątek. I wygląda na to, że ptak dopiero co przyleciał, bo wcześniej (w bieżącym sezonie) nie był zgłaszany. Żółta obrączka IFJN została założona 23 lutego 2013 roku w północnych Włoszech nad jeziorem Lago di Viverone.

Mewa czarnogłowa w Poznaniu

W ubiegłym roku bardzo zależało mi na zobaczeniu mewy czarnogłowej. Szukałem intensywnie. Jeździłem w miejsca wokół Poznania, gdzie była zgłaszana. Choćby do Objezierza i Żukowa, gdzie Łukasz Wawrzyniak najpierw w kwietniu, a potem w maju zgłaszał obecność ptaka. Nie muszę chyba dodawać, że poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Jesienią straciłem nadzieję, że na listę obserwacji roku 2018 uda mi się dopisać melę. A tu nagle wielkie zaskoczenie, gdy 18 października czytałem obrączki na śmieszkach nad Jeziorem Maltańskim, bo wśród nich udało mi się wykryć młodocianą, pierwszoroczną czarnogłową. Nie posiadałem się ze szczęścia. W późniejszych tygodniach obserwowałem ptaka jeszcze kilka razy, wszystko wskazywało na to, że będzie tu zimował. Niestety chyba jednak nie, ostatni raz mela widziana była przeze mnie (i Amandę Zinkow) 9 listopada.

Wczoraj był dobry dzień, bo wespół ze Sławomirem Karpickim udało nam się skontrolować blachę na śmieszce z Finlandii i dodatkowo wypatrzeć czarnogłową (zdjęcie poniżej, autorstwa S.K.). To nie ten sam ptak, co był widywany przeze mnie jesienią, gdyż jest starszy: druga zima w 3 roku kalendarzowym. Za to istnieje niewielka możliwość, że jest to ptak, który obserwowany był nad Maltą w marcu 2018 roku, a to by znaczyło, że ma czerwoną, węgierską obrączkę (klik! klik!).

Larus michahellis z polskim plastikiem

Mam przeczytane jedynie trzy mewy romańskie: izraelską (kontrola w Hajfie), niemiecką (kontrola we Władysławowie) oraz polską (kontrola w Helu). Każdy z ptaków jest na swój sposób ciekawy i ma interesująca (choć niezbyt rozbudowaną) historię. W planach na później jest wpis o RED U1HX, bo to jedyny ptak skontrolowany w Izraelu.

Dziś w kilku słowach o RED 9P12: dorosła samica zaobrączkowana 4 maja 2015 roku przez Łukasza B. w kolonii lęgowej mew białogłowych, zresztą w parze mieszanej. Ptak od dnia założenia znacznika nie dał żadnych odczytów, mój (z września ubiegłego roku) był pierwszy. I pewnie dlatego obrączkarz napisał do mnie z prośbą o kilka innych zdjęć/ujęć ptaka. To było miłe, przekonać się, że nawet po tylu latach osoby obrączkujące interesują się dalszymi losami swoich „podopiecznych”. Dwa miesiące później ptak był widziany w Łebie. Ciekawe kiedy i gdzie zostanie następnym razem skontrolowany?

Porażka w Stogach

Niestety nie każdy wyjazd nad morze kończy się spektakularną ilością skontrolowanych ptaków. Pod tym względem zupełnie nie wypalił wypad 6 października 2018 roku. Wstałem w środku nocy, aby o 3 wsiąść do pociągu i jakoś po 6 rano być w Gdańsku. W planach był spacer po plażach w Stogach i Górkach Zachodnich. Przed 7 byłem nad morzem. Po zachodniej stronie, zaraz za siatką odgradzającą teren Urzędu Celnego, siedziało duże stado mew, szacuję, że mogło być powyżej tysiąca ptaków. Rozłożyłem lunetę, przeczytałem trzy lub cztery plastiki, ale widziałem, że jest dużo więcej. Ekscytacja wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Wstałem i podszedłem bliżej, i jeszcze bliżej, i za blisko. Mewy poszły w komin i już nie usiadły. Rozleciały się, ani jedna nie wróciła na swoje miejsce. Tego dnia na plażach w Stogach i Górkach Zachodnich nie przeczytałem już nic.

Pociąg powrotny, jeśli dobrze pamiętam, miałem kilka minut po 15. Na peronie byłem wcześniej. Świeciło słońce, było przyjemnie, siedziałem i czytałem Twarde światło Crummey’a. Na dachu peronu na przeciwko siedziało 5 lub 6 śmieszek. Od niechcenia wyjąłem lornetkę, a potem od razu aparat, aby zrobić zdjęcie dokumentacyjne YEL T6U7. Ptak został zaobrączkowany 11 grudnia 2016 roku. Do dnia dzisiejszego ma jedynie 8 ponownych stwierdzeń. W kwietniu ubiegłego roku był czytany w mieście Tartu w Estonii.