Hajfa

[na-niby-dziennik]

Ulubione – specjalnie dla Zwykłego Życia

Książka

Javier Marías, Serce tak białe, 2012.
Gdy myślę o najlepszej książce, jaką w życiu przeczytałem, to wbrew pozorom nie przychodzi mi do głowy żaden komiks. Znaczy one także się pojawiają, ale potem. Na pierwszych kilku miejscach okopały się powieści, które tkwią na szczycie od lat. Niewiele się zmienia w moim prywatnym „top 10”. Jednym tchem mógłbym wymienić pokaźny zestaw, ale Agata prosiła, abym wybrał tylko jedną sztukę. To nie jest łatwe zadanie. Ostatecznie decyduję się na Serce tak białe Hiszpana Javiera Maríasa. Dlaczego? Ponieważ mam słabość do książek, budujących spójną, wręcz równoległą, rzeczywistość, od których nie można się oderwać. Pamiętam, że ostatnie strony przeczytałem w pracy, ukryty w toalecie. Nie mogłem przerwać czytania, musiałem doczytać, a potem wymyślić dla szefa bajeczkę, że się spóźniłem, ponieważ uciekł mi autobus. No dobra, ale o czym to jest? O tym, że słowa to niebezpieczna broń, że należy na nie uważać i nie szafować prawdą. Bo ona jest niczym sztylet – jawnie, na głos wypowiedziana może zabić.

Javier Marias

Piosenka

River, Ibeyi, Ibeyi, 2015.
Profil na Last.fm podpowiada, że moją „życiówką” jest piosenka Liliquoi Moon Me’shell N’degeocello. Coś w tym jest. Zasadniczo słucham zwykle pań, lubię „jęczące Marty”. Mam tak, że jak się uprę na jakąś, to wciąż i wciąż jej słucham, aż do znudzenia. Obrabiam teraz debiutancką płytę duet Ibeyi, szczególnie upodobałem sobie piosenkę River. Chyba przede wszystkim z powodu frazy refrenu, która ma w sobie coś z religijnego transu: „Come to your river, / I will come to your river / I will come to your river”.

Film
Damien Chazelle, Whiplash, 2014.
Nie potrafię wybrać „życiówki”. Dlatego wybieram film, który w ostatnim roku zrobił na mnie największe wrażenie – Whiplash. Zwalił mnie z nóg, przycisnął do ziemi i długo nie mogłem się pozbierać. Oglądałem go na AFF we Wrocławiu, a potem jeszcze raz w Poznaniu. Na obu seansach miałem ciarki na plecach i spotniałe dłonie. Dawno żaden film nie wywołał we mnie takich silnych emocji.

Whiplash

– – – Lista przygotowana specjalnie dla magazynu „Zwykłe Życie”, przepytywała mnie Agata Napiórska.zwykle zycie

Reklamy

Viva la muerte, czyli prezent od Michała

 sen śmierć

W kuchni dowiadujemy się, że umrzemy. Podczas szperania
w szafkach zimne naczynia wydają cichy
brzęk, wieczorem z kryształkami cukru
niechcący miesza się sól. Niewinności piosenka
nabiera doświadczenia gdy w paradoksalnym
igloo lodówki odkrywamy tylko lód.
Viva la muerte! w próżnym pudełku
słychać – kawy ani krzty, okruchy chleba
sprzed dwu dni osiągnęły twardość minerału.

Któregoś dnia tutaj nie wejdziemy a wszystko
pozostanie tak jak jest. Zapach pustki
albo ulubionych potraw będzie po
staremu się unosił, będzie kapał kran
lecz najdrobniejszej myśli kropla nie poruszy.
Szklanki zadzwonią kiedy ktoś, szukając śladów,
będzie przeszukiwał nasze szafki.

[Andrzej Stasiuk, *** (W kuchni dowiadujemy się, że umrzemy…), [w:] „Wiersze miłosne i nie”, Poznań 1994, s. 68.]
[Ilustracja: Michał Rzecznik, Naprawdę nieśmieszne rysunki]

Wszyscy ukrywamy gdzieś własne zdjęcia, na których…

buum

Ocalałe fotografie (…) ukazują twarz, na którą trudno patrzeć tak, jakby się o niej nic nie wiedziało; nadchodzące wypadki rzucają na tę twarz cień, albo może widzi się cienie, które owe wypadki rzuciły – coś przerażającego, coś złowieszczego(…).
(…) bo czyż wszyscy nie ukrywamy gdzieś własnych zdjęć, na których sprawiamy wrażenie obłąkanych morderców?

[Angela Carter, „Morderstwo w Fall River”, [w:] „Czarna Wenus”, tłum. Aleksandra Ambros, SW Czytelnik, Warszawa 2000, str. 341-342.]
[Zdjęcie zrobione podczas Majowego Buumu Poetyckiego, Toruń 2004]

Znudzona strachem

sarah waters

Kiedyś nie zdawała sobie sprawy, że można znudzić się strachem. Przypomniała sobie przeróżne jego przejawy, od kiedy to się zaczęło: ataki zaślepiającej paniki, szaleństwo niepewności, załamanie psychiczne. Ani chwili nudy! Ale jednak zrozumiała, że jest znudzona. Znudzona do łez. Do szpiku kości. Śmiertelnie znudzona tym ciągłym zamieszaniem oraz własnym tchórzostwem, własnym strachem.

[Sarah Waters, „Za ścianą”, tłum. Magdalena Moltzan-Małkowska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.]

Ryszard Krynicki pod rozwagę:

ryszard krynicki

(…) boję się, że może napisałem za dużo. Kto znajdzie czas, żeby przeczytać wszystko, co zdołaliśmy napisać?

[Ryszard Krynicki, „Gdybym wiedział. Rozmowy z Ryszardem Krynickim”, opracowanie Anna Krzywania, Biuro Literackie, Wrocław 2014, s. 169.]

W środku bezludzia

Paul-Bowles

Lektura (…) umieściła go na emocjonalnej ziemi niczyjej.

Ciągle czuł się słaby, rozlazły: był nikim w środku bezludzia. To miejsce wydawało się jakąś podróbką, poczekalnią między połączeniami, przejściem między jednym sposobem bycia a drugim, ale właśnie niebędącym żadnym ze sposobów.

[Paul Bowles, „No więc dobrze”, tłum. Jerzy Łoziński, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2011, ss. 169, 170.]

Miłosne oblężenie

dziewica

Tymczasem doszła już do rogu (…), przy czym, korzystając z okazji, ogląda się lekko, żeby się upewnić, czy Jorge wciąż za nią idzie. Po tak długim obleganiu chce być zdobyta, i to pragnienie peszy ją niemal równie mocno, jak rozpala, bowiem zaczyna utwierdzać w niej dawne podejrzenie: że wszyscy będą zbawieni, że coś takiego jak potępienie nie istnieje nawet dla tych, co tak jak ona uczynili z miłości rzecz cudowną.

[Juan José Millás, „Ostatnia wizja topielca”, przeł. Zofia Wasitowa, Czytelnik, Warszawa 1983, ss. 121-122.]