W kolorze i metalu

[ptasi-niby-dziennik]

Kategoria: Ring Reading

Gęś mała odczytana w Wlkp.

Nadszedł długi listopadowy weekend, dlatego, jak to mam w zwyczaju, postanowiłem objechać okoliczne tereny, aby rozejrzeć się za ptakami żerującymi na polach i poszukać wśród nich oznakowanych osobników. Ruszyłem w stronę Kiszkowa wyglądając głównie gęsi z północy. Pierwsze większe stado – jakieś 5 tysięcy osobników w większości gęsi białoczelnych – napotkałem w okolicach Olekszyna. Półtorej godziny przeglądania i udaję się odczytać 1 obrożę na białoczółce (ptak z Holandii), do tego 1 niemiecką obrożę na  gęgawie oraz blisko 50 na „naszych” gęgawach.

Nagle gęsi się zrywają, rozbijając na kilka mniejszych ekip i rozlatują w różnych kierunkach. Postanawiam pognać za największym stadem, które siada w następnej wsi – Rybieniec. Dojeżdżam na miejsce i zastaję tam około 3 tysiące gęsi. Ptaki intensywnie żerują na ściernisku po kukurydzy, rozciągnięte ładnie wzdłuż drogi. Zatrzymuję się w dogodnym miejscu, rozstawiam lunetę i zaczynam przeglądać.

Dość szybko dostrzegam dorosłą gęś małą. Każde spotkanie z tym gatunkiem cieszy niezmiernie, bo to w sumie rzadki gość, postanawiam zrobić dokumentację – klasyczne digi: luneta+telefon z ręki. Staram się ponownie odnaleźć ptaka, choć wiem gdzie żerował, okazuje się, że to wcale nie jest takie łatwe. Wpatrując się intensywnie w miejsce, gdzie widziałem ją po raz ostatni, w gąszczu nóg widzę na jednej żółty plastik i dociera do mnie, że przecież większość oznakowanych gęsi małych nie ma obroży tylko cały zestaw kolorowych obrączek na nogach. To zupełnie zmienia moje dalsze działania, bo oprócz standardowej dokumentacji należy postarać się o odczyt.

Mała intensywnie żeruje, szybko się przemieszcza, co jakiś czas na chwilę pokazując łapaki. Po niespełna 30 minutach udaje mi się ustalić, że kolory są przynajmniej dwa: na lewej zielony, na prawej: żółty (pod nim obrączka metalowa – co jest o tyle ważne, że położenie metalu stanowi element układanki, tj. pełnego kodu). Rozrysowując sobie wszystko w notatniku, zaczynają pojawiać się obawy, że tych kolorów jest chyba za mało, bo z tego co pamiętam wzór kodowania, to powinny być trzy kolory. Więc od razu pojawia się obawa, że ptak zgubił jakiś kolor, który?

Próbując skontaktować się z Bartkiem Krąkowskim, postanawiam jeszcze raz dokładnie obejrzeć jej łapki i to co na nich nosi.  Ptak przemieścił się na skraj stada i już miał wychodzić na otwartą przestrzeń, ale postanowił się zatrzymać, stanąć na jednej nodze i strzelić sobie ponad półgodzinną drzemkę. No cóż, nie pozostawało mi nic innego, jak tylko cierpliwie poczekać na dalszy rozwój wypadków.

Wielokrotne zmiany miejsca obserwacji nie wniosły nic nowego, gdyż po prostu nie było widać obu jej nóg. Wreszcie ptak się przebudził, zrobił kilka kroków, zatrzymał się i zaczął czyścic sobie piórka na grzbiecie. No i wtedy wszystko się wyjaśniło: na zielonej obrączce widnieje litera C, którą na szczęście odczytałem, bo jest kolejnym elementem składowym pełnego kodu.

Robię serię dokumentacyjnych zdjęć, lecz mimo tego, że ptak jest blisko, to ze zrobionych niemal dwustu przez drżenie rąk – trochę z zimna a trochę z emocji – pełnej ostrości nie ma prawie na żadnym. W międzyczasie dojeżdża Bartek, gęsi przelatują na sąsiednią oziminę, gdzie próbujemy ją ponownie odnaleźć. Niestety nic z tego. Natomiast udaje się następnego dnia oraz trzy dni później, ale już w ostatnią sobotę i dziś nie, czyli można śmiało powiedzieć, że od dnia wykrycia ptak przebywał w okolicy niespełna tydzień.

Po dotarciu do domu i sprawdzeniu, jak wyglądanie kodowanie gęsi małych, okazuje się, że, mimo moich obaw, odczyt jest kompletny. Gdyż zamiast potencjalnego trzeciego koloru stosuje się dwa i dodatkowo jeden znak w postaci litery lub cyfry.  Po wpisaniu odczytu na geese.org dowiaduję się, że ptak został zaobrączkowany w Szwecji w 2019 roku w ramach projektu reintrodukcji tego gatunku na Półwyspie Skandynawskim.


Warto wspomnieć, że to nie pierwsza oznakowana gęś mała „na fyrtlu”. Poprzednią wykrył Bartek w pod koniec stycznia 2017 roku. Tamten ptak nosił czarną obrożę, którą dostał w Norwegii.

[autor wpisu: Adam Loręcki]

Objazdówka przez kujawsko-pomorskie

Gęsi z północnej części Wielkopolski wybyły, tj. poleciały dalej na zachód. Za jakiś czas część z nich się cofnie – to zauważalny do kilku lat trend, że ptaki, które z początkiem jesieni śmigają do Niemiec, „wracają” pod koniec roku do Polski, taktując rejon między Pradoliną Warszawsko-Berlińską a Pradoliną Toruńsko-Eberswaldzką jako jedno wielkie zimowisko.

Skoro u nas gęsi „północnych” aktualnie nie ma, to w minioną sobotę wybrałem się z Adamem Loręckim na objazdówkę po południowo-zachodnich rubieżach województwa kujawsko-pomorskiego. Dzięki informacjom od osób zrzeszonych na FB w Kujawskiej Grupie Ornitologicznej udało się uzyskać namiary na kilka lokacji, w których ostatnio były widziane większe ilości gęsi. Faktycznie w trójkącie między Mogilnem, Rogowem a Biskupinem mieliśmy okazję zaobserwować jakieś 15-17 tysięcy gęsi.  

Oczywiście naszym głównym celem było wyszukanie osobników oznakowanych, co się udało. Odczytaliśmy: 3 gęsi białoczelne obrączkowane w Holandii, 2 gęsi zbożowe obrączkowane w Niemczech, 1 gęś tundrową znakowaną także w Niemczech, a do tego 8 gęgaw obrożowanych przez Bartka Krąkowskiego w Wielkopolsce.

Miłym akcentem była również obserwacja młodocianej bernikli rdzawoszyjej, gęsi krótkodziobej oraz co najmniej 25 osobników bernikli białolicej.

Akcja Rgielsko: podsumowanie jesiennych odłowów w 2022 r.

Od samego początku swego istnienia, czyli od stycznia 2006 roku, Zespół Obrączkarski ROŚCINNO odławia wróblaki podczas wiosennego i jesiennego przelotu. Historycznie sieci stawialiśmy głównie w gminie Skoki, częstokroć nad jeziorem Rościńskim. Natomiast w latach 2012-2014 mieliśmy punkt obrączkarski w Brudzewku przy Stawach Kiszkowskich. A od kilku lat nasz stały punkt obrączkarski mieści się nad Jeziorem Rgielskim (gmina Wągrowiec) i przede wszystkim tam w trzcinowiskach oraz w krzakach stawiamy sieci. Poniższa mapa obrazuje 25 lokacji, w których prowadziliśmy odłowy „migracyjne” w latach 2006 – 2022.

Tegorocznej jesieni także łapaliśmy ptaki nad J. Rgielskim, sieci stawialiśmy: 19-21 sierpnia, 16-22 września oraz 14-16 października. Łącznie złapało się 647 ptaków z 39 gatunków, w tym 77 retrapów. Zdecydowanym dominantem wśród ptaków zaobrączkowanych (oraz retrapów) była modraszka: z sieci wyciągnęliśmy aż 148 osobników, co stanowi 22.8% całości złapanych ptaków.

Miłym zaskoczeniem było odłowienie zniczka, bo to dopiero 5 osobnik w historii Zespołu, który został przez nas zaobrączkowany.

W dniach od 18 do 22 sierpnia gościliśmy na punkcie młodych ornitologów z Sekcji Ornitologicznej Koła Leśników Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, którzy po rozbiciu namiotów, zabrali się za stawianie sieci. Na swojej stronie FB tak po wizycie u nas napisali: „(…) członkowie Sekcji głodni wypoczynku na łonie natury udali się nad J. Rgielskie koło Wągrowca, by zobaczyć jesienną migrację ptaków. (…) podczas tych kilku dni udało nam się zaobrączkować 259 ptaków z 23 gatunków, do tego doszły 43 retrapy. Dziękujemy bardzo Hubertowi Czarneckiemu za gościnę!”.

A na Instagramie dodają: „Mamy nadzieję, że przyszłym roku uda nam się powtórzyć ten wyjazd, a Akcja Rgielsko stanie się naszą tradycją”. Dziękujemy za wizytę i również mamy taką nadzieję. W akcji udział wzięli: Ewa Nalepa (obrączkarz), Aleksandra Gawrońska, Bartek Sańko, Błażej Drożdżewski, Weronika Kopa, Kacper Sobczyk, Martyna Woltyńska, Mikołaj Duchnowski, Natalia Szymańska, Patrycja Walczak, Klaudia Makowska oraz Wiktor Kroker (załoga).  

Ostatni raz tej jesieni łapaliśmy od 14 do 16 października. Odłowy prowadziliśmy na 80 metrów sieci przez 3 całe dni. Złapało się 151 ptaki z 16 gatunków, w tym 25 retrapów. Wśród odłowionych ptaków dominowała modraszka: 67 osobników, w tym 9 retrapów. Ptakiem bieżącego łapania okazał się mazurek – jedyny zaobrączkowany w bieżącym sezonie.

W akcji udział wzięli: kierownik/obrączkarz: Hubert Czarnecki, załoga: Bartosz Krąkowski, Mateusz Loręcki, Michał Kaleta, Adam Loręcki oraz Maciej Gierszewski.

W aktualnym sezonie obyło się bez spektakularnej kontroli, wszystkie retrapy to ptaki lokalne, które zaobrączkowaliśmy tu w latach uprzednich lub w roku bieżącym. Napisałem, że akurat w tym sezonie nie mięliśmy „spektakularnej kontroli”, gdyż chciałem nawiązać do ubiegłorocznego wrześniowego odłowu, gdy z sieci wyjęliśmy potrzosa z francuskim metalem (zwrotka poniżej). Historycznie to 3 francuski potrzos dla ZO Rościnno, poprzednie złapane zostały 22.04.2012 r. nad J. Rościńskim oraz 08.05.2016 r. na Stawach Kiszkowo.

Rybitwa czubata z Hiszpanii

Co roku wczesną jesienią jeżdżę nad Bałtyk, aby poczytać obrączki na rybitwach czubatych. Z różnym skutkiem, czasem lepszym, czasem gorszym, a czasem zerowym. Ptaki z tego gatunku są w dużym stopniu wyobrączkowane, ale (niestety!) głównie samymi metalami, co mocno utrudnia czytanie. Na 73 stwierdzone przeze mnie ptaki tylko 3 posiadało plastikowe obrączki, czyli 70 odczytałem z metalowych obrączek. 

W bieżącym sezonie błąkałem się „za czubatkami” w okolicach Trójmiejskich plaż: Babie Doły, Ujście potoku Oliwskiego, Gdańsk Stogi, Górki Zachodnie oraz Sopot. Miałem nadzieję, że skoro w tym roku polska kolonia „czubatek” była aktywna – pierwszy raz od 2016 roku i to w ilości 355 par – to uda mi się jakiegoś młodziaka odczytać, w końcu Kuling zaobrączkował aż 293 pisklaków. Niestety żadnego rodzimego młodziaka nie spotkałem, ale na plaży w Stogach trafił się juvenalny ptak z Estonii (odczytałem, nadal czekam na zwrotkę).  

Zresztą w Stogach spotkała mnie miła niespodzianka: rybitwa czubata z białym plastikiem. W pierwszej chwili pomyślałem, że najprawdopodobniej jest to ptak z Danii, bo takie najczęściej się na naszym wybrzeżu trafiają. Duński plastik odczytałem w sierpniu ubiegłego roku. Jednak format kodowania się nie zgadzał. Duńczycy zakładają obrączki, gdzie na pierwszym znaku jest L, a obserwowana miała na pierwszym znaku M. Więc skąd ptak? I tu kolejny raz pomogła strona cr-birding: Hiszpanie zakładają białe, trzyznakowe plastiki na „czubatki”, w których pierwszy znak kodu to M.

Trzy tygodnie późnej otrzymałem oficjalne potwierdzanie: rybitwa została zaobrączkowana 4 października 2019 roku w rezerwacie Marismas del Odiel w Andaluzji. Czas od zaobrączkowania 1057 dni. Odległość od miejsca zaobrączkowania 2720 km.

Odczyt bernikli białolicej pod Ciechocinkiem

Konieczność wybrania zaległego urlopu sprawiła, że we wtorek 4 października, o poranku wylądowałem nad brzegiem Wisły. Wybrałem odcinek w pobliżu Ciechocinka, na którym tworzą się rozległe mielizny przyciągające odpoczywające ptaki.

I tym razem rzeka nie zawiodła moich oczekiwań. Zbliżając się do brzegu zauważyłem liczne stada kaczek i kilka gęsi. Ostrożnie, nie płosząc zgromadzonych ptaków, zająłem odpowiednie miejsce. Po dwóch godzinach na „moim” odcinku rzeki zrobiło się dość pusto, co skłoniło mnie do zmiany miejsca. Idąc wzdłuż wody zauważyłem lecące spore stado gęsi, zrobiłem kilka szybkich zdjęciach, po czym zerkając na wyświetlacz zdumiałem się, jeszcze nigdy nie widziałem na raz tyle bernikli białolicych.  Ptaki przeleciały wzdłuż rzeki po kilku minutach z tej samej strony zaczęły zbliżać się kolejne stado jeszcze większe. Jak to miałem w zwyczaju rozpocząłem fotografowanie wszystkich lecących ptaków tak, aby w miarę możliwości uchwycić każdego z nich. Ku moje radości bernikle zakołowały w powietrzu, po czym usiadły na krawędzi mielizny.

Odległość była zbyt duża na dobre zdjęcie, więc podjąłem szybką decyzję i, przedzierając się przez zarośla, trafiłem naprzeciwko odpoczywających ptaków. Pół godziny pozwolił na obfotografowanie całej gromadki, po czym ptaki poderwały się do dalszej wędrówki, a ja wróciłem do domu.

Po zgraniu zdjęć do komputera kolejna niespodzianka: jeden z ptaków nosił czarną obrożę. Niestety czarne oznaczenie na czarnej szyi nie łatwo wypatrzyć, dlatego mimo dość długiej obserwacji nie zauważyłem tego w terenie. Efektem nerwowej obróbki fotografii był odczyt numeru 24. Wciąż zagadką pozostawał pierwszy znak kodu, najbardziej prawdopodobnym była litera N. Jednak wciąż brakowało pewności. Szybkie konsultacje ze znajomymi i obróbka kolejnych zdjęć potwierdził pierwsze podejrzenie.

A więc udało się – uff, jakie szczęście. Dodatkowo z pomocą przyszedł Maciej, który wpisując „demo” obserwacji w portalu http://www.geese.org, od razu uzyskał interesujące  informacje – ptak zaobrączkowany został 01.08.2019 roku w Archangielsku w Rosji. Od tego czasu był czterokrotnie odczytany na terenie Holandii, a mój odczyt jest pierwszym w Polsce.

[autor wpisu: Marek Trymerski]

Śmieszki zaobrączkowane przez ZO „Rościnno”

Zespół obrączkarski „Rościnno” znakuje śmieszki w koloniach lęgowych w północnej i środkowej Wielkopolsce prawie od początku swojego istnienia. Pierwsze mewy zostały przez nas oznakowane w czerwcu 2006 roku w kolonii na jeziorze Rybno Małe w pobliżu Kiszkowa. I od tego roku zwykle od 100 do 200 mew dostaje obrączki. Jedynie w roku 2018 wyjątkowo nie były obrączkowane. W ciągu tych kilkunastu lat blisko 2000 śmieszek zostało przez nas zaobrączkowanych (wliczając także te zrobione zimą, których było nie więcej niż 120). 

W minionym sezonie lęgowym na 10 różnych miejscówkach zaobrączkowaliśmy łącznie 299 osobników, z czego 134 ptaki to dorosłe, a pozostałe to pisklaki.

W ciągu tych kilkunastu lat obrączkowania uzyskaliśmy prawie 5 tysięcy informacji powrotnych z naszych śmieszek. Głównie z „kanału zachodniego”: od Niemiec przez Holandię i Wielką Brytanię, aż po Hiszpanię. Ładnie widać kierunek jesiennej i wiosennej migracji oraz miejsca zimowań na zamieszczonej poniżej mapie, którą przygotował Bartosz Krąkowski. „Nasze” ptaki nie latają na południe, mało mamy zwrotek z Czech, Szwajcarii czy Włoch. Najbardziej „egzotyczne” i najdalsze pochodzą z Maroka oraz Tunezji.

Odwiedzając „nasze” kolonie czy to w ramach monitoringu stanowisk mewy czarnogłowej (klik! klik!), czy to w ramach obrączkowań mew „dużych” (klik! klik!) mocno się przykładamy, aby czytać obrączki na śmieszkach.

W ubiegłym roku „zrobiliśmy” 496 odczytów na 335 różnych ptakach. Większość to oczywiście śmieszki zaobrączkowane przez nas Zespół, ale były także ptaki spoza PL: Holandia – 9, Wielka Brytania – 7,  Chorwacja – 4, Hiszpania – 4, Czechy – 3, Węgry – 1 i Włochy – 1. Najstarszy ptak został zaobrączkowany w DE dnia 26.10.2006 r. Udało nam się także wykryć aż 72 tzw. „duchów”, czyli ptaków, dla których nasz odczyt był pierwszym ponownym stwierdzaniem. Dwa najstarsze „duchy” nie były czytane od dnia 11.06.2012 r.

Tak, wiem, wiem, to spóźniony wpis, ale wypadło, aby powstał.

Monitoring mewy czarnogłowej

Od 2019 roku Adam Loręcki i ja uczestniczymy w monitoringu stanowisk lęgowych mewy czarnogłowej oraz hybrydów mewy czarnogłowej z innymi gatunkami w północnej i środkowej Wielkopolsce; w ubiegłym roku dołączył do nas Michał Białek. Na dzień dzisiejszy pod naszą kuratelą znajduje się 5 miejscówek: aktywnych kolonii śmieszki, w których staramy się wykryć osobniki z monitorowanych gatunków, a następnie (w kolejnych tygodniach) potwierdzić, czy faktycznie przystąpiły do lęgów, w dalszej kolejności ile było jaj, ile pisklaków się wykluło, a finalnie je zaobrączkować.

I tak: w 2019 na jednym miejscu stwierdziliśmy gniazdowanie dwóch różnych mieszańców, które tworzyły pary ze śmieszkami. W jednym wypadku udało nam się znaleźć gniazdo, niestety jaja nie były zalężone i nic się nie wykluło.

W 2020 roku stwierdziliśmy jedną parę „melek”, która przystąpiła do lęgów. Ptaki złożyły 3 jaja, z których wykluły się 2 pisklaki, oba zostały zaobrączkowane.

Miniony rok był tymczasem najbardziej owocny. Stwierdziliśmy gniazdowanie monitorowanych gatunków na 4 różnych stanowiskach. W jednym wypadku dorosły samiec mewy czarnogłowej tworzył parę ze śmieszką, ptaki uwiły gniazdo, złożyły jedno jajo, które nie zostało zalężone. Na drugim stanowisku para „melek” doczekała się minimum jednego pisklaka, który został zaobrączkowany. Na trzeciej miejscówce wykryto dwie pary, które miały co najmniej trzy pisklaki – tyle udało się odnaleźć i zaobrączkować. W czwartej lokalizacji był hybryd, ptak dobrze znany (bo noszący kolorową obrączkę), który niestety „produkuje” zbuki.

Jaki będzie bieżący rok, to się dopiero przekonamy… Tymczasem jedna para zbudowała gniazdo, usiadła, więc nie zapeszajmy.

W ramach podsumowania monitoringu mewy czarnogłowej w Polsce: w 2021 roku gniazdowało 68 par (kategoria C – gniazdowanie pewne); w 2020 roku było 53 pary, a najwyższa dotąd liczebność to 97 par – w 2013 roku [źródło: Monitoring Ptaków Polski].  

Rok 2021 obfitował również w odczyty mew czarnogłowych. W okresie od 4 kwietnia do 16 lipca udało się nam odczytać 19 różnych mew czarnogłowych (17 zaobrączkowanych w PL i 2 zaobrączkowane w DE) oraz 1 hybryda. Najlepszy czas na odczyty „melek” to okres między połowa kwietnia a połową maja, w którym ptaki oblatują różne kolonie i szukają dla siebie właściwego miejsca lęgowego.

Odwiedzając w ubiegłym roku kolonie mew udało nam się także, niejako przy okazji, na dwóch miejscówkach stwierdzić legi co najmniej 5 par mew siwych. Byliśmy późno, większość pisklaków była już lotna, ale dwa udało nam się zaobrączkować.

Adam Loręcki: Berki i inne rzadsze gatunki gęsi. Podsumowanie przelotu gęsi północnych przez Wielkopolskę (i nie tylko), część 2

Pod koniec lutego wracając z moim serdecznym kolegą Maćkiem z całodziennego tripu, który miał na celu poszukiwanie oznakowanych ptaków, postanowiliśmy zajrzeć na stawy w Antoninach w Dolinie Noteci. Ten dzień mieliśmy wyjątkowo udany, gdyż wcześniej udało się odczytać 5 „gęsi północnych”, 2 „bewiki” (z Niemiec i Holandii), „krzykliwca” z Łotwy oraz 2 kolorowo oznakowane żurawie (z Estonii i z Niemiec). Na stawach przywitało nas ponad 20 tysięcy gęsi, wśród których udało się wypatrzeć śnieżycę dużą (bez widocznego znacznika). Warunki do obserwacji były bardzo trudne: rozgrzane i falujące powietrze, dlatego skupiliśmy się na ptakach, które były najbliżej.

Nagle Maciej mówi: „Chyba jest tundra z białą obrożą”. Myślę – może jakaś wypłowiała, a może logger? Zerkam przez jego lunetę i dociera do mnie, że to jest gęś krótkodzioba z białą obrożą!!!  Ale ptak stoi odwrócony tyłem i widać tylko część obroży, pierwszy/główny znak (literę L). Wracam do swojej lunety, staram się go odszukać, ale nie widzę. Nagle na stawie zaczyna się zamieszanie, część ptaków się zrywa, Maciek w histerii, mówi: „Odpływa, uniosła szyję, zaraz poleci!”. W końcu ją namierzam, ptak odpływa od nas, ciągle jest tyłem, robi lekki zwrot i widać u góry obroży cyfrę 7, ale to wciąż za mało. Nagle wszystkie gęsi milkną (to zawsze zły znak), ptaki nerwowo się rozglądają na boki. Nasza „krótka” maksymalnie wyciąga szyję do góry i widzę piękne A7 (czytane od dołu), mówię Maciejowi, on potwierdza, że też widzi i czyta to samo i dosłownie po kilku sekundach wszystkie gęsi się zrywają i robią słynne „frrrry”. Zdążyliśmy, dosłownie w ostatniej sekundzie, uff. Nawet nie chcę sobie wyobrażać naszych min i nastrojów, gdyby gąska zwiała chwilę wcześniej. Na stawie, na łąkach robi się totalne zamieszanie, część ptaków odlatuje, część siada ponownie na wodzie, ale już nie udaje nam się jej odnaleźć.

Olbrzymia satysfakcja i radość z odczytu, ale pozostał także spory niedosyt, bo gąską nie dała sobą „nacieszyć oka”, nie mówiąc już o jakiejkolwiek foto-dokumentacji. Jednym zdaniem całość można opisać to tak: Jaka gęś, taka obserwacja: KRÓTKA! Później jeszcze kilka razy odwiedzałem stawy w Antoninach, lecz jej tam nie zastałem.

Wiosenny przelot dopiero się rozkręcał i podczas jednego z kolejnych wypadów, tym razem w okolice Jeziora Kaliszańskiego, po ponad miesiącu spotkałem LA7 ponownie. Znalazłem ją żerującą na łące wraz z innymi gatunkami gęsi, które obserwowałem w promieniach zachodzącego słońca. Romantycznie i miło, i tym razem do syta, i z pełną dokumentacją.

Według informacji uzyskanych z Centrali Obrączkowania Ptaków w Gdańsku na dzień 4 kwietnia 2022 w polskiej bazie były stwierdzania o trzech odczytanych osobnikach gęsi krótkodziobych (w tym jedno dotyczy LA7). Ostatnie z połowy kwietnia 2011 roku. „Pocztą pantoflową” dowiedzieliśmy się, że na terenie naszego kraju odczytane były jeszcze co najmniej 2-3 inne „krótkie”. Niestety znalazcy nigdy nie przesłali informacji do załączenia do naszej centrali.

W ostatnich latach ilość obserwacji krótkodziobych w Wielkopolsce (ale nie tylko) wyraźnie wzrosła. W omawianym okresie mam odnotowane blisko 90 różnych obserwacji tego gatunku. Jest więc szansa, że wraz z tym wzrostem i nowymi projektami obrączkarskimi ilość spotykanych oznakowanych „krótkich” w Polsce również wzrośnie. 

Podczas wypadów „czytelniczych” trafiają się też rzadsze (niestety nie oznakowane) gatunki gęsi. W minionym sezonie udało mi się „skompletować” (tj. zaobserwować) w Wielkopolsce 5 gatunków bernikli: północną, obrożną, rdzawoszyja, kanadyjską oraz białolicą.

Ciekawym faktem jest, że bernikle zmieniają swoje zwyczaje i trasy migracyjne. Dla przykładu „rude” spotykane były przeze mnie (o dziwo!) praktycznie w każdym z miesiącu między październikiem 2021 a marcem 2022. A w poprzednich latach głównie podczas przelotu wiosennego. Pierwsza obserwacja (2 osobników) miała miejsce 28.10.2021 r. w miejscowości Przysieka, a ostatnia 14.03.2022 r. w Rybnie Wielkim. Kilka, dwa lub trzy, osobniki kręciły się po okolicy właściwie przez całą zimę (= zimowały).

Wpadło kilka obserwacji gęsi małych, gęsi tybetańskich oraz wspomniana powyżej śnieżyca duża. Sumując wszystkie ciekawsze moje obserwacje (tylko Wielkopolski) całość przedstawia się to następująco:

– bernikla białolica: 114 obserwacje, 1541 osobników;

– bernikla rdzawoszyja: 14 obserwacji, 18 osobników;

– bernikla kanadyjska: 5 obserwacji, 5 pojedynczych osobników (2 lub 3 różne ptaki);

– bernikla obrożna: 4 obserwacje, 4 pojedynczych osobników (2 różne ptaki);

– bernikla północna: 2 obserwacje stada 5 osobników;          

– gęś krótkodzioba: 71 obserwacji, 141 osobników;

– gęś mała: 7 obserwacji, 11 osobników (minimum 5 różnych ptaków);

– gęś tybetańska: 2 obserwacje, 2 pojedyncze osobniki;

– śnieżyca duża: 1 obserwacja, 1 osobnik.

Przy czym należy wyraźnie zaznaczyć, że ilość osobników z pewnością jest zawyżona, gdyż to suma. Wiadomo, że często w kolejnych dniach i różnych w miejscach mogły być (i prawdopodobnie były) liczone te same osobniki.

Udało się również zaobserwować kilkanaście różnego rodzaju międzygatunkowych mieszańcy (bastardów). Najciekawszym był prawdopodobny hybryd gęsi białoczelnej z berniklą rdzawoszyją, którego spotkaliśmy z Bartkiem Krąkowskim 13 marca b.r. w Rogowie.

Kolejnym wyzwaniem na sezon 2022-2023 na mojej osobistej top liście jest namierzenie oznakowanej(-ych) bernikli białolicej. I tu sytuacja ma się podobnie jak w wypadku „krótkich”: wzrost populacji, nowe projekty obrączarskie, zmiana tras migracyjnych oraz coraz liczniejsze stada obserwowane w Wielkopolsce (moje rekordowe z tego roku liczyło blisko 300 osobników). Powyższe daje nadzieję, że kiedyś oznakowana powinna się trafić!

autor: Adam Loręcki

Adam Loręcki: Czy one w końcu polecą? Podsumowanie przelotu gęsi północnych przez Wielkopolskę (i nie tylko), część 1

Kolejny sezon migracji „gęsi północnych” dobiega końca, a tym samym i czas poszukiwania oznakowanych osobników, dlatego pora na podsumowanie. Nadmienię tylko, że odmiennie od wcześniejszych tego typu podsumowań (klik! klik!), gdzie skupiałem się na przelocie wiosennym (z którego zazwyczaj pochodzi 3/4 odczytów) teraz, aby obraz był pełen, zacząłem stosować formułę, w której określenie „sezon” oznacza od przylotu do odlotu (czyli październik-kwiecień).

Już we wcześniejszych tekstach pisałem, że kręcę się głównie (a więc i czytam) po Wielkopolsce, choć oczywiście zdarzają się wycieczki w znane wszystkim miejsca, typu PN Ujście Warty czy Jezioro Gopło.

Bieżący sezon był specyficzny, gdyż migrujące gęsi liczniej niż zwykle zatrzymywały się w Wlkp. Dodatkowo od samego początku (czyli od jesieni) część z nich właściwie zimowało. W poprzednich latach nie zdarzało się, aby gęsi tundrowe oraz białoczelne zatrzymywały się na cały okres. Dla przykładu para albifronsów BLA J9J oraz BLA J9L stwierdzana była prawie miesiąc, cztery razy od 29.01.2022 do 25.02.2022.

Po prawdzie u nas zwykle dominuje „tundra”. Wiosną „białoczółki” w większości przelatywały nad naszymi głowami, robiąc sobie pierwszy przystanek dopiero w okolicach Kotliny Biebrzańskiej. Sytuacji, gdzie jakaś oznakowana „białoczółka”, siedzi „na fyrtlu” ponad dwa tygodnie wcześniej praktycznie nie odnotowaliśmy (przypuszczam, że było to spowodowane bardzo zmiennymi i niekorzystnymi warunkami pogodowymi, ptaki chwilowo wstrzymywały się od dalszej migracji i po prostu stanęły). 

Pierwsza odczytana w sezonie „gęś północna”, to była klasyczna „białoczółka” z czarną obrożą o kodzie A3Y, którą odczytałem w Kiszkowie 3 października 2021 roku. Ptak został zaobrączkowany 10 listopada 2017 roku w Holandii.

Od tego dnia udało mi się łącznie zrobić 286 odczytów na 119 różnych osobnikach. Z czego (w szczególe): 124 odczyty na 69 różnych osobnikach to „białoczółki”, a 161 odczyty na 49 osobnikach to „tundry”. W rekordowy dzień wpadło 18 różnych znaczników (13 gęsi białoczelnych + 5 gęsi tundrowych).  

No i wreszcie w omawianym okresie trafiła się dłuuuugo wyczekiwana miła niespodzianka, o której napiszę nieco później.

Oczywiście w tym samym czasie równie intensywnie przeglądane były i gęgawy, na których udało się popełnić 1049 odczyty na 397 różnych osobnikach. W olbrzymiej większości to ptaki obrączkowane przez nas, ale trafiły się „gajory” oznakowane na Węgrzech, w Niemczech, Czechach, Finlandii (aż 6 osobników!), trafił się też jeden z Litwy.

Oznakowane „białoczółki” spotykane w PL najczęściej mają obroże koloru czarnego, jasnozielone trafiają się rzadziej, a biały kolor zarezerwowany jest dla loggerów GPS-GSM. Największa ilość ptaków przeczytanych przeze mnie w tym okresie została zaobrączkowana w Holandii, a potem w Niemczech i Rosji. Trafiły się także dwa „rodzynki”, które zaobrożowano na Litwie.

Najstarszą gęsią białoczelną w sezonie (i zarazem z rekordem pokonanego dystansu) okazał się ptak noszący czarną obrożę z kodem TVV, która zawitała do Kiszkowa na sam koniec omawianego okresu.

Znakowanie „gęsi północnych”  to często wspólne międzynarodowe projekty, dlatego kraje, z których pochodziły oznakowane „tundry”, są zbieżne z „białoczółkowymi”. Dominowały ptaki z: Niemiec, Rosji, Holandii, ale trafiły się również dwie z Finlandii. Gęsi tundrowe spotykane w PL mają przeważnie obroże koloru żółtego. Niestety częste są przypadki, że obroże blakną maksymalnie i po kilku latach bliżej im do białego niż żółtego.

Zresztą proces blaknięcia dotyczy także niemieckich obroży na gęgawach.

Od kilku lat można u nas spotkać także spotkać ptaki oznakowane czerwonymi obrożami (to projekt z Finlandii). W 2022 roku trafił się także „rodzynek” – ptak z czarną obrożą, która została założona w Niemczech.

Historia innego „rodzynka” przedstawia się następująco: 2 marca, gdy „skanowałem” gęsi na stawach w Kiszkowie (jakieś 30 tysi), nagle mignęła mi „tundra” z pomarańczową obrożą, ptaków było tak dużo, że trochę trwało nim znów ją odnalazłem i odczytałem kod: A10.

Znacznik wywołał niemałą ekscytację. Nie znałem tego projektu, ani nie słyszałem o tym, gdzie takie są zakładane. Wyobraźnia zaczęła działać, bo skąd mogła do nas przylecieć? Na gorąco, od razu po odczytaniu kodu, wpis do bazy geese.org i okazało się, że to Finka. Co ciekawe, ptak przebywał w okolicy przez prawie 3 tygodnie nim w końcu poleciał dalej.

Natomiast stosunkowo nową praktyką jest znakowanie „gęsi północnych” białą obrożą, na której zamontowany jest logger GPS-GSM. Niestety z żadnej strony nie ma na nim kodu do odczytu. Jak się takiego ptaka spotka w ternie, to należy sprawdzić nogi, gdyż oprócz obrączki metalowej ma również (na drugiej nodze) żółtą obrączkę, tzw. legring. W sprzyjających warunkach da się go odczytać i dzięki temu zidentyfikować konkretnego osobnika. W minionym sezonie spotkałem kilka takich ptaków, w wypadku 4 udało się legring odczytać.

Muszę jeszcze wspomnieć o mojej ulubionej/ukochanej gęsi tundrowej, która nosi żółtą obrożę L92. To ptak, do którego mam duży sentyment i co roku jej wypatruję, bo to pierwsza „gęś północna” jaką w życiu odczytałem i która od 14 lat przylatuje w okolice Kiszkowa.

W tym sezonie wreszcie spełniło się jedno z moich czytelniczych marzeń (wspomniana powyżej niespodzianka). Mimo że od wielu lat regularnie i bardzo intensywnie przeglądam stada „gęsi północnych”, to przyszło mi na nią czekać blisko 20 lat!!!

A było to tak…, cdn…

autor: Adam Loręcki

Cenzus dużych mew gniazdujących na dachach w Poznaniu w 2022 roku

W Poznaniu potwierdzono już lęgi mew srebrzystych, ale spodziewamy się, że również inne gatunki „dużych mew”, tj. białogłowa lub romańska, mogą w mieście gniazdować (w związku z trudnościami w identyfikacji tych taksonów, ze względów technicznych będziemy je nazywać właśnie dużymi mewami). W tym celu organizujemy cenzus populacji lęgowej mew na dachach w Poznaniu, który docelowo ma przekształcić się w monitoring. Głównym założeniem cenzusu jest rozpoznanie wszystkich miejsc gniazdowania dużych mew w mieście, ale także identyfikacja przynależności gatunkowej.

Dlaczego nas to interesuje? Mewa srebrzysta od kilkudziesięciu lat z powodzeniem gniazduje na dachach w Polsce, głównie na Pomorzu (w pasie wybrzeża). Od kilku lat obserwujemy lęgi także w innych miejscach, leżących na południe od aktualnie zajmowanego obszaru. W ostatniej dekadzie stwierdzono pierwsze lęgi w Olsztynie, Warszawie, Pile, i przede wszystkim w Poznaniu. Jest to również ciekawe zjawisko z uwagi na fakt, że jeszcze w latach 1980 i 1990 mewa srebrzysta gniazdowała w naturalnych siedliskach (na łachach rzecznych czy wyspach na zbiornikach wodnych) na południu kraju, m.in. w Dolinie Górnej Wisły czy na Śląsku. Na przełomie XX i XXI wieku wycofała się z tych obszarów, pozostając efemerycznie lęgowa m.in. w Dolinie Środkowej Wisły czy na pojedynczych stanowiskach w pasie pojezierzy.

Z kolei pozostałe gatunki, które prawdopodobnie także gniazdują w Poznaniu to przede wszystkim mewa romańska i białogłowa. Ta pierwsza gniazduje w Polsce względnie rzadko, choć z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że jest przeoczana w dużych koloniach mewy białogłowej. Polska leży na skraju jej północnego zasięgu. Warto jednak wspomnieć, że np. w Berlinie gatunek ten jest regularnie lęgowy tworząc nawet małe kolonie (Berlin i Poznań leżą mniej więcej na tym samym równoleżniku). W Polsce lęgi mewy romańskiej na dachach budynków stwierdzono do tej pory tylko w Warszawie. Podobnie zresztą jak lęgi mewy białogłowej, u której gniazdowanie na dachach jest stosunkowo nowym zjawiskiem. Aktualnie w Europie jest mniej niż 15 potwierdzonych stanowisk tego gatunku w miastach. Mewa białogłowa jest w ekspansji w kierunku zachodnim, więc można przypuszczać, że zjawisko to będzie coraz częstsze, dlatego warto je śledzić i szukać nowych stanowisk.

Jeśli ktoś będzie zainteresowany szerzej opisanymi wyżej procesami, proszę o maila na marcin.przymencki@wp.pl, podeślę wówczas dostępną literaturę.

Metodyka

Aby przeprowadzić cenzus na określonym obszarze, należy skontrolować go w całości. Najłatwiejszym podziałem miasta są osiedla. W Poznaniu jest ich 41. Mewy do tej pory były stwierdzane głównie na osiedlach Jeżyce, Chartowo, Jana III Sobieskiego i Marysienki, Piątkowo, Rataje oraz Żegrze. Ważne jest jednak, by na pozostałych również przeprowadzić kontrole. Ze względu na rodzaj zabudowy (wysokie budownictwo) priorytetowe będą: Naramowice, Grunwald-Północ, Nowe Winogrady Południe, Nowe Winogrady Północ, Nowe Winogrady Wschód, Stare Winogrady, Winiary, Stare Miasto, Ostrów Tumski-Śródka-Zawady-Komandoria, Warszawskie-Pomet-Maltańskie, Stary Grunwald i Św. Łazarz. Do każdego osiedla jest dołączona mapa z czerwonymi punktami, które są punktami obserwacyjnymi (najwięcej jest ich w miejscach, gdzie spodziewamy się mew). Punkty te mają na zadanie wytyczenie pieszej ścieżki po osiedlu, które kontrolujemy. Należy taką ścieżkę wytyczyć samemu, a w wyznaczonych punktach zatrzymywać się na chwilę i skontrolować widoczną okolicę. W przypadku pozostałych osiedli, tj. Antoninek-Zieleniec-Kobylepole, Fabianowo, Główna, Głuszyna, Górczyn, Grunwald-Południe, Junikowo, Kiekrz, Krzesiny-Pokrzywno-Garaszewo, Krzyżowniki-Smochowice, Kwiatowe, Ławica, Morasko-Radojewo, Ogrody, Podolany, Starołęka-Minikowo-Marlewo, Strzeszyn, Szczepankowo-Spławie-Krzesinki, Świerczewo, Umultowo, Wola i Zielony Dębiec, nie trzeba wyznaczać pieszej ścieżki. Z punktu do punktu można przemieścić się rowerem, samochodem czy autobusem, a następnie w każdym punkcie przez kilka minut (5–10) kontrolować okolicę. PODKREŚLONE OSIEDLA traktujemy pierwszorzędnie. Każde osiedle można kontrolować samemu lub większą liczbą osób. Przydział osób do konkretnych osiedli znajduje się W TYM LINKU (klik!klik!).

Kontrolując  osiedle należy obserwować okoliczne dachy budynków szukając mew. Mewy łatwo zauważyć, ale jeszcze łatwiej usłyszeć. Przykładowe głosy, na które należy uwrażliwić ucho znajdują się w poniższych linkach:

  1. long call:

https://xeno-canto.org/637550

https://xeno-canto.org/283068

https://xeno-canto.org/566668

  • głos kontaktowy:

https://xeno-canto.org/643082

https://xeno-canto.org/684148

Kiedy stwierdzimy duże mewy, czy to w punkcie czy podczas spaceru, należy rozpocząć obserwacje w celu zlokalizowania budynku, na którym prawdopodobnie para założy lub założyła już gniazdo. Zazwyczaj będzie to budynek z kilkoma piętrami, nie tyko mieszkalny, ale także szpital, fabryka, szkoła. Ptaki mogą latać wokół niego czy siadać w okolicy na wyższych punktach obserwacyjnych (np. latarniach czy innych elementach infrastruktury, np. wieżach kościoła). Dobrym znakiem wskazującym na prawdopodobną lokalizację gniazda jest obserwacja pary ptaków przesiadujących na danym budynku. Jeśli dodatkowo tokują tam, wydając przy tym tzw. long call (jak wyżej) lub kopulują, można stwierdzić, że dach jest ten zajęty przez tę konkretną parę. Wówczas notujemy dokładny adres budynku lub jego koordynaty oraz liczbę obserwowanych przy nim osobników. Listę z adresami lub koordynatami z każdego osiedla proszę przesłać na maila: marcin.przymencki@wp.pl. Jeśli będzie taka możliwość, proszę też o dopisanie przy każdym adresie krótkiej informacji jak zachowywały się ptaki (tj. czy tokowały, czy tylko przesiadywały).

Termin wykonania kontroli to 19.03–8.04. Osiedla priorytetowe (wcześniej podkreślone) można skontrolować dwa razy, żeby potwierdzić znane stanowiska lub znaleźć nowe (niektóre ptaki podczas pierwszej kontroli mogą być nieobecne). Proszę o dostarczenie lokalizacji stanowisk najszybciej jak to możliwe, ponieważ prawdopodobnie już 9 lub 10 kwietnia zostanie przeprowadzona kontrola dronem, która potwierdzi gniazdowanie wykrytych wcześniej par. W trakcie kontroli można fotografować wszystkie ptaki, najlepiej w locie z widocznym wzorem czerni na lotkach (zarówno na wierzchu skrzydła jak i pod skrzydłem). Warto zwracać także uwagę, czy ptaki nie noszą obrączek. Jeśli nie uda ich odczytać, proszę o informację, że któreś z ptaków były zaobrączkowane.

Marcin Przymencki, Klaudia Litwiniak, Maciej Gierszewski, Adam Loręcki

Łukasz Matyjasiak: sezon lęgowy na Mazowszu w 2021 roku

Niewątpliwie miniony sezon lęgowy na Mazowszu można opisać jako nadzwyczaj intensywny i obfitujący w wiele akcji i aktywności:

– obrączkowanie czapli siwych w koloniach lęgowych;
– obrączkowanie mew białogłowych w koloniach;
– obrożowanie gęgaw w dolinie Słudwi;
– obrączkowanie śmieszek w koloniach;
– obrączkowanie rybitw bagiennych i siewkowców w dolinie Słudwi;
– obrączkowanie pustułek, płomykówek, kawek i grzywaczy w budkach lęgowych;
– obrączkowanie jerzyków w budkach lęgowych;
– obrączkowanie rybitw, mew i siewkowców w koloniach wiślanych;
– obrączkowanie i znakowanie błotniaków łąkowych w powiecie łowickim;
– obrączkowanie, znakowanie i grodzenie gniazd w powiecie sochaczewskim.

Część aktywności to kontynuacje działań z lat poprzednich, ale oczywiście, jak co roku, doszły nowe. W 2021 roku były to akcje związane z obrączkowanie rybitw bagiennych i siewkowców oraz obrożowaniem gęgaw w dolinie Słudwi. Było to możliwe przede wszystkim dzięki wysokiemu poziomowi wody. W takich warunkach do lęgów przystąpiły setki par rybitw bagiennych, czajek oraz innych wodno-błotnych gatunków.

To co korzystne było dla wszystkiego co pływa, brodzi lub nurkuje, niekoniecznie korzystne było dla gryzoniożerców. Tutaj sukces lęgowy był zdecydowanie mniejszy niż w latach ubiegłych. Różne gatunki zareagowały na to odmiennie jak np. podstawą pokarmu dla pustułek zostały wróble, a dla błotniaków łąkowych skowronki albo, jak w przypadku płomykówek, opóźnione lęgi, które rozpoczęły się dopiero po częściowym opadnięciu wody na łąkach.

Mówi się, że przyroda nie lubi próżni i faktycznie, bo w miejsce pustułek wprowadziły się liczniej kawki i grzywacze (3 lęgi).

Kontynuowaliśmy też działania w ramach zespołu obrączkarskiego Dolina Środkowej Wisły na 150 km rzeki. W tym roku dysponowaliśmy po raz pierwszy dwoma jednostkami pływającymi dzięki czemu mogliśmy jeszcze skuteczniej monitorować kolonie lęgowe. Po majowo-czerwcowych wezbraniach nastąpiła czerwcowo-lipcowa stabilizacja, umożliwiająca liczny sukces lęgowy wśród rybitw i siewkowców. W ramach prac zespołu Dolina Środkowej Wisły udało się zaobrączkować ponad 750 mew, rybitw i siewkowców, a także założyć kilka nadajników satelitarnych.

A lipiec już tradycyjnie minął pod znakiem błotniaków łąkowych, które obrączkowaliśmy i znakowaliśmy w powiatach łowickim (współpraca z Piotrem Dębowskim i Jarkiem Matusiakiem) i pierwszy raz w sochaczewskim (współpraca z Patrykiem Rowińskim i Michałem Maniakowskim).

No i najważniejsze, czyli ludzie pełni zapału i chęci pracy bez których nie udałoby się realizować moich pomysłów. W tym roku byli to: Hubert Mateuszczyk, Agnieszka Cejnóg, Marcin Sidelnik, Piotr Grędziński, Anna Budyta, Bartosz Krąkowski, Sławomir Kowalczyk, Justyna Kamińska, Joanna Dworniak. No nie mogę zapomnieć o podziękowaniach dla Prezesa: Jacku, bez Ciebie też by się nie udało!

[autor: Łukasz Matyjasiak. Relacja z sezonu lęgowego 2020 na Mazowszu do przeczytania tu: klik! klik!]

Zespół Obrączkarski ROŚCINNO: podsumowanie sezonu lęgowego, część I

Rok 2021 jest rokiem niezwykłym i zaskakującym. Obfitym, gdyż w 6 różnych stanowiskach udało nam się zaobrączkować i skontrolować łącznie 90 osobników mew białogłowych oraz srebrzystych: 8 dorosłych ptaków oraz 82 pisklaki (4 „srebrzaki”, pozostałe to były białogłowe).

Mewy „duże” leżą w strefie zainteresowań i aktywności Zespołu Obrączkarskiego „Rościnno” od kilku lat. Dokładnie od roku 2017, gdy podczas monitoringu kormoranów Szymon Bzoma wykrył na wyspie na Jeziorze Kruchowskim lęgową parę mew białogłowych i przekazał do Adama Loręckiego tę informację. Wówczas duet doczekała się 1 pisklaka, który oczywiście został zaobrączkowany i do dziś daje odczyty. W kolejnych latach przychówek pary był rokrocznie obrączkowany. Udało się także zaobrączkować oba dorosłe ptaki, stąd wiemy, że to te same osobniki od lat rozmnażają się na wyspie. Z kronikarskiego obowiązku podaję liczbę pisklaków: 1 w 2018, 2 w 2019, 3 w 2020 oraz 2 w bieżącym.

I znów za sprawą Szymona Bzomy, który w 2020 roku – również podczas monitoringu stanowisk lęgowych kormorana – wykrył na Jeziorze Zioło zgrupowanie mew białogłowych o charakterze kolonii. Z początkiem tegorocznego sezonu lęgowego pojechaliśmy na kontrolę miejsca i faktycznie, okazało się, że jest tu nowa, aktywna kolonia. Podczas pierwszego liczenia udało się znaleźć 26 gniazd z pełnym zniesieniem i 2 z niepełnym.  Dwa tygodnie później doszło 8-10 kolejnych gniazd z jajami. Łącznie w tym miejscu zostało zaobrączkowanych 58 pisklaków oraz 7 dorosłych ptaków (dzięki Juliusz Pietrasik za projekt i instruktaż budowy klatki-pułapki na gniazdowej). Prawdopodobnie pisklaków było więcej, ale duża powierzania wyspy oraz wysokie pokrzywy bardzo utrudniały robotę wyszukania większej ilości. 

Kolejne nowe stanowisko pojedynczej pary mew białogłowych zostało wykryte przez Michała Białka i Daniela Cierplikowskiego na Jeziorze Powidzkim, na mieliźnie Sitko. Adam z Michałem podjęli próbę złapania dorosłych ptaków, ale okazała się nieskuteczna. Za to wszystkie 3 pullusy zostały zaobrączkowane. Jeden z nich został odczytany całkiem niedawno w Czechach.  

Kolejne nowe, ciekawe stanowisko znajduje się na wyspie na Jeziorze Zatorze. Na niewielkim zbiorniku wodnym, właściwie w mieście, znajduje się wyspa, na której gniazdują śmieszki, rybitwy rzeczne, mewy siwe oraz para mew srebrzystych, która w tym roku odchowała 3 młodziaki. Ptaki, oczywiście, zostały zaobrączkowane.

Nasze ptaki już się rozleciały. Pierwsze 11 dało już odczyty! Mamy nadzieję, że w sezonie jesień-zima kolejne dadzą o sobie znać.

Wszystkim osobom, które w tym roku nam pomagały i nas wspierały, składamy podziękowania. Michał Białek, Łukasz Bednarz, Daniel Cierplikowski, Hubert Czarnecki, Mateusz Loręcki, Bartosz Krąkowski, Tomasz Królak, Marek Naranowicz, Juliusz Pietrasik, Marcin Przymencki i Dariusz Węcławek – wielkie dzięki!  

[Adam Loręcki & Maciej Gierszewski]

Myszołów z Finlandii

Jakie są zimy w Finlandii tego nie wiem.  Wiem, jakie bywają u nas, a ostatnia była dość ostra. Ptaki dostały nieźle w kość i choć sezon karmnikowy zaczął się późno, to trwał prawie do kwietnia. W marcu przysypało nieźle śniegiem, a na moim stołówkowym placu zaroiło się od kwiczołów. Dość liczna ekipa na przelocie zatrzymała się na jabłkach przywiezionych od sadownika. I właśnie podczas jednej z takich biesiad nagle i niespodziewanie pojawił się na moim placu myszołów.  

Usiadł centralnie na wbitym kołeczku wśród kwiczołowej zgrai pałaszującej jabłka na ziemi. Taki widok zastałam podchodząc do okna.  Myszołów od razu się spłoszył, ale nie odleciał daleko. Podfrunął wyżej na modrzew i zza gałęzi obserwował dalej. Oczywiście żal mi się go zrobiło, bo wszystko wskazywało na to, że i jego przyszpiliło. Bardzo rzadko do karmnika podlatują drapieżniki (oczywiście nie licząc krogulca). Jakież było moje zdziwienie i zdumienie, kiedy myszołów w pewnym momencie sfrunął na ziemię i upolował kwiczoła. Widziałam jak konsumował go na budzie za świerkiem. Od tej pory codziennie zerkałam w okno licząc na kolejne niesamowite obserwacje.

Pewnego dnia postanowiłam w końcu iść na czaty. Szczelnie ukryta obserwowałam posilającą się drobnicę, gdy nagle dostrzegłam tego olbrzyma.  Siedział z boku dość nisko na starym bębnie kablowym. Delikatnie obróciłam obiektyw i zrobiłam mu kilka zdjęć. Oczywiście spłoszył się od razu i odleciał, ale już robiąc zdjęcia dostrzegłam, że na nodze miał obrączkę. Podekscytowana powiększyłam zdjęcie w komputerze i spisałam numer. Okazało się, że nie było widać całego. Przewertowałam wszystkie fotki i euforia, bo na jednej widoczna była brakująca literka. Wtedy jeszcze zupełnie nie spodziewałam się wyniku tej obserwacji. W pierwszym odruchu wrzuciłam fotki na fejsbukową ptasiarską grupę i dostałam pierwszą fenomenalną informację. Ten przepiękny ptaszor nie pochodził z Polski, a prawdopodobnie z Finlandii.

Z wielkimi nadziejami i z ogromną ciekawością czekałam na informację zwrotną z Polringu. Trochę się naczekałam i szczerze powiedziawszy w wiosennym oszołomieniu troszkę o nim zapomniałam, ale w końcu 7 maja dotarły do mnie wspaniałe wieści. Spotkany w marcu myszołów rzeczywiście pochodził z Finlandii, zaobrączkowany został jako pisklę 21 czerwca 2020 roku przebył aż 1185 km, aby na moim placu w Lubstowie w Wielkopolsce zapolować sobie na kwiczoła.

[autorka: Wioletta Kołodziejczyk]

Goniąc gęgawy… – rozmowa z Bartoszem Krąkowskim, część 1

Zacznijmy od samego początku, czyli kiedy i gdzie zaobrączkowałeś swoją pierwszą gęgawę? Czy ptak nadal żyje, daje informacje zwrotne?

Pierwszą zaobrączkowaną gęgawą był gąsior, który dostał żółtą obrożę z kodem P011. Było to prawie 10 lat temu, bo 17 maja 2012 roku. Gdzie? Oczywiście na Stawach Kiszkowskich, czyli w moim „mateczniku”. Całą sytuację pamiętam jak dziś. Było to pierwsze, próbne rozstawienie sieci, która miała 70 m długości. Byliśmy tylko we dwóch – Adam Loręcki i ja. Gęś została złapana dosłownie w ostatniej chwili, bo przeszła górą sieci i Adam ofiarnym szczupakiem, połączonym z kąpielą, pochwycił ptaka. Taki był początek i pierwsze doświadczenia. Przy tej okazji złapaliśmy również zausznka, który dostał metalową obrączkę. Później szło nam już dużo lepiej, bo w całym debiutanckim sezonie udało się zaobrożować 47 osobników. Nauczyliśmy się jak ustawiać sieci, jak gnać ptaki, w jakim kierunku, gdzie wyznaczać miejsca strategiczne, bo jak się okazuje logistyka takiego przedsięwzięcia jest niezwykle istotna. Jak źle rozplanujesz ustawienie sieci i kierunek zganiania, to się jedynie nabiegasz, a ilość złapanych ptaków będzie znikoma.
P011 dawała odczyty do 14 listopada 2016 roku. Ostatni raz widziana była na Rugii w Niemczech przez Thomasa Heinicke, znanego obrączkarza i badacza gęsi. W sumie przez pięć lat dała 80 informacji powrotnych.

Mamy środek maja, więc teoretycznie zbliża się czas ewentualnego obrączkowania. Co planujesz w tym roku? Gdzie, bo chyba nie tylko w okolicach Kiszkowa? Z ciekawości na przestrzeni tych niespełna 10 lat ile łącznie zaobrączkowałeś? I gdzie?

Przez 9 sezonów w zaobrączkowałem 750 gęgaw.
Plany mam ambitne, ale życie jak zwykle je weryfikuje. W poprzednich latach główne łapania odbywały się na Stawach Kiszkowskich, gdzie wykształciło się niewielkie pierzowisko skupiające – w zależności od roku – od 50 do 200 osobników. Od 2014 roku łapiemy gęgawy także poza Kiszkowem, w miejscach stricte lęgowych, np. na jezierze Rościńskim, stawach w Olekszynie czy w Pobiedziskach nad jeziorem Biezdruchowo. W następnych latach pojawiło się kilka innych miejsc, gdzie po prostu była okazja do zaobrączkowania. Dwa lata temu wybrałem się na pogranicze łódzkiego i kieleckiego na stawy koło miejscowości Petrykozy, gdzie zostało zaobrączkowanych 6 ptaków. Tego samego dnia na zaproszenie Łukasza Matyjasiaka zaobrożowaliśmy w Rawie Mazowieckiej 12 osobników.
W zeszłym roku udało się złapać 49 ptaków na Bagnach Średzkich, co wydaje się niezłym wynikiem, choć potencjał tam jest wręcz kosmiczny. Jestem przekonany, że w tamtym regionie jest jedna z największych koncentracji lęgowych gęgaw w Wielkopolsce.
Najważniejsze to oczywiście kontynuować łapania w pobliżu Kiszkowa, bo im dłużej będzie prowadzony tam projekt, tym będą lepsze i dokładniejsze wieloletnie dane. Dobrze by było znaleźć podobne miejsca na południu czy wschodzie Polski, aby poznać inne populacje. W tym roku będzie podjęta próba w Małopolsce i może na Lubelszczyźnie. Ale czy się uda i z jakim skutkiem, to czas zweryfikuje.

Dlaczego gęgawom zakłada się obroże, a nie obrączki nożne? No i czy jest to dla nich bezpieczne? Czy zauważyłeś, że fakt posiadania obroży wpływa na atrakcyjność lub nieatrakcyjność partnera? Czy ptak z obrożą dobiera partnera z obrożą?

Obroże na gęgawach, generalnie na gęsiach, zaczęto stosować w latach ’70 ubiegłego wieku. Ten sposób znakowania ptaków wymyślili Czechosłowacy. Dlaczego tak? Odpowiedź jest prosta, żeby mieć większą ilość informacji powrotnych. Obrączki na nogę, zwłaszcza metalowe, są praktycznie nieczytelne, a informacje powrotne dla tego typu znaczników pochodzą głównie z ptaków złapanych ponownie lub martwych. Zupełnie inaczej rzecz się ma z obrożami. Nasze polskie na gęgawę mają 4,5-5,5 cm wysokości i 4,5 cm średnicy. W zależności od okoliczności taki znacznik można odczytać z 400-500 metrów z użyciem lunety o powiększeniu 60x, a przy powiększeniu 96x najdłuższy zmierzony dystans odczytu wyniósł 1100 metrów (w idealnych warunkach atmosferycznych: pochmurnie i bezwietrznie).
W badaniach naukowych wykorzystuje się obroże już ponad 60 lat i nie stwierdzono ich negatywnego wpływy na ptaki. A próba była nadzwyczaj znacząca, bo to pewnie już dziesiątki tysięcy oznakowanych osobników i setki różnych projektów badawczych w całej Europie.
Osobiście nie zauważyłem żadnego wpływu obroży na dobór osobników w pary. Wiążą się ze sobą zarówno ptaki obrączkowane, jak i takie gdzie tylko jeden partner ma obrożę. Pisklęta, których oboje rodziców mieli obroże wiążą się z takimi, co nie mają, czyli nie ma żadnego wdrukowania i nie wpływa to na potencjalną atrakcyjność partnera. Były też takie przypadki, że ptak jednego roku miał partnera z obrożą, w następnym partner był „goły”, a kolejnego znów nosił biżuterię.

Aktualne badania nad populacją Wielkopolską, to nie pierwsze badania nad tym gatunkiem w Polsce. Mógłbyś coś opowiedzieć o wcześniejszych projektach?

Pierwszy polski projekt badawczy dotyczący migracji tego gatunku został przeprowadzony na Stawach Milickich przez Gromadzkiego i Majewskiego, którzy w latach 1972-1981 zaobrączkowali znaczkami skrzydłowymi około1340 piskląt. W sumie dały one 24 długodystansowe wiadomości powrotne, co stanowi zaledwie 1.8% oznakowanych ptaków. Na podstawie tych informacji wywnioskowano, iż wędrują one wzdłuż dwóch szlaków: południowego i atlantyckiego, korzystając z odpowiadających tym szlakom zimowisk. W pierwszym przypadku na północnych wybrzeżach Afryki, w drugim na południu Hiszpanii. Ponownie badania w tym samym miejscu zaczął prowadzić w 1988 r. Witkowski, który ciągu dwóch pierwszych lat badań chwycił i oznakował za pomaca numerowanych obroży szyjnych 128 gęgaw, z których 37% otrzymało informacje powrotne. Niewielka ilość została zaobrączkowana na jeziorze Gopło przez Kupczyka na początku 2000 roku.

A jak wygląda procent informacji powrotnych dla Twojego projektu?

Moje dane są zupełnie inne, nie można ich bezpośrednio porównywać z tymi wcześniejszymi, bo to były milowe kroki w badaniach. Super, że były, bo jest się do czego odnieść obecnie.  Dziś praktycznie każdy kto „chodzi na ptaki” ma lunetę lub aparat z dużym zoomem i jest w stanie odczytać obroże. 30 czy 50 lat temu w Polsce posiadaczy lunet można byłoby pewnie policzyć na palcach. Po drugie jest system POLRING, czyli szybki przepływ informacji. Zwiększyła się świadomość ludzi, co zrobić ze znalezionym czy odczytanym  ptakiem z obrączką. I kolejna rzecz to trwałość samych obroży. Technika tworzyw sztucznych też się zmieniła, kiedyś obroże wytrzymywały 2-4 lata, kruszyły się i spadały, a teraz mają po kilkanaście lat.
Jeśli chodzi o moje dorosłe ptaki to 99,5% dało informację powrotną, czyli było widzenie po zaobrączkowaniu. Bodajże 2 lub 3 ptaki nie przetrwały pierzenia. Jeśli chodzi o pisklęta to jest mniejszy odsetek, bo wynosi około 60%. Młode maja większą śmiertelność, okres nauki latania jest dość newralgiczny oraz przy zakładaniu zdarza sią, że jakimś cudem ptak zsunie sobie obroże.

Czy gdzieś w Polsce prowadzi się inne projekty badawcze?

Od 2014 roku lub 2015 obrączkowa jest populacja nadgoplańska przez Macieja Maciejewskiego. Szczegółów nie znam, ale po numeracji założonych obroży przypuszczam, że oznakowano około 200 ptaków. Kilkanaście z tego regionu udało mi się odczytać właśnie nad Gopłem, pojedyncze w okolicach Kiszkowa, Objezierza i w innych miejscach w Wielkopolsce. Od kilku lat mam okazję wspomóc ekipę z Parku Narodowego Ujście Warty, gdzie w ostatnich latach oznakowano ponad 380 osobników. Tam również prowadzi się badania nad migracją, ale nie tylko. Gdyż to największe pierzowisko w Polsce, a z perspektywy kiszkowskiej ilości gęgaw bytujących w Parku przyprawiają o zawrót głowy. Wydaje mi się niezwykle ciekawe skąd przylatują ptaki, które się tam pierzą? Projekt właściwie dopiero startuje, więc na opracowanie wyników przyjdzie nam trochę poczekać.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, ktoś widzi gęś z obrożą, odczytał numer i co dalej? Czy na coś jeszcze powinien zwrócić uwagę? Czy obserwacja powinna zawierać jakiś komentarz, jaki? Dla Ciebie, jako osoby badającej, jakie informacje są najbardziej wartościowe?

Samo odczytywanie obrączki i zgłoszenie jej do Stacji Ornitologicznej w Gdańsku jest cegiełką w badaniach. Niemniej możemy podnieść jakość odczytu, zwłaszcza w okresie lęgowym np. o to czy ptak siedział na gnieździe, czy był z młodymi, a jeśli tak, to ile ich miał, czy był w parze, czy partner miał czy nie miał obrączki, czy był sam czy w większym stadzie. Wszystkie rzeczy można wpisać w polu uwagi, wprowadzającemu zajmują dosłownie minutę. A dla osoby opracowującej informacje są to dane bezcenne. Dlatego zachęcam wszystkich do baczniejszego zwracania uwagi na obrączkowane ptaki (nie tylko gęsi) i do wpisywania uwag, tych nawet banalnych, które w ogólnym rozrachunku dożo wnoszą. Dla przykładu: wpisując obserwację w marcu, że gęś stała sama na polu sugeruje, że był to pilnujący samiec, a wpisując obserwacje w maju, że gęś była w stadzie 30 osobników informuje, że prawdopodobnie straciła lęgi w bieżącym sezonie.   

[autorem dwóch pierwszych zdjęć we wpisie jest Rafał Łapiński]

Podsumowanie wiosennego przelotu gęsi w Polsce centralnej (i nie tylko)

Tegoroczny sezon wiosenny jak zwykle wypełniony został po brzegi przeczesywaniem stad gęsi w celu wyszukiwania rzadszych gatunków oraz odczytami obróż na tych pospolitszych gatunkach. Pierwsze odczytane gęsi w sezonie wiosna’21 pojawiły się pod koniec lutego, a ostatnie na początku maja.

Rozpocząłem odczytem fińskiej „tundry”, a zakończyłem polską gęgawą, w między czasie wpadły 82 odczyty na 59 różnych osobnikach. Przemierzyłem kilka tysięcy kilometrów, głównie w dolinie Słudwi i Bzury w województwie łódzkim. Jednak byłem także na gościnnych występach w moich ulubionych miejscówkach: w Parku Narodowym Ujście Warty (gdzie w zeszłym roku odczytałem 3 bernikle białolice – klik! klik!), nad Biebrzą i Narwią oraz w dolinach Omulwi i Płodownicy. Wszędzie spotkałem gęsi ze znacznikami. W jednym przypadku zdarzyło się, że odczytałem tę samą białoczółkę w dwóch miejscach na dystansie kilkuset kilometrów w przeciągu kilku dni.

Jak zwykle najwięcej odczytałem gęsi białoczelnych (64 odczyty), kolejne miejsca przypadły gęgawom (15 odczytów) i gęsiom tundrowym (jedynie 3 odczyty). Zdecydowanie dominowały ptaki z holenderskimi znacznikami, których uzbierało się 56 odczytów, nastąpienie te z polskimi – 11, 7 odczytów (w tym jedna z dalekich lęgowisk w Tajmyrze) to ptaki z Rosji, po 3 z Niemiec i Finlandii oraz 1 z Węgier. Zaobserwowałem też jeden nadajnik GPS na gęsi białoczelnej, ale jak się później okazało nadajnik nie działał, a część znaków odpadła z obroży, to sprawiło, że nie dało się jednoznacznie zidentyfikować miejsca i daty jego założenia.

W tym roku przelot gęsi w dolinach Słudwi i Bzury zaczął się później niż w zeszłym, właściwie rozpoczął się w samej końcówce lutego, kiedy to w kilka dni przeleciało większość gęsi tundrowych. Następnie przez cały marzec leciały gęsi białoczelne z dwoma wyraźnymi szczytami przelotu: w pierwszej i trzeciej dekadzie miesiąca. Drugi szczyt przelotu był wyraźnie większy i zanotowałem rekordowe zgrupowania dla obu dolin dochodzące do 30000 gęsi białoczelnych. Domieszkowo leciały gęgawy (z ciekawszych 2 fińskie obroże) oraz gęsi zbożowe i bernikle białolice (maksimum 49 osobników w jednym stadzie). Udało się wykryć 2 gęsi małe oraz 2 gęsi krótkodziobe. Poza dolinami Słudwi i Bzury były także kolejne gęsi krótkodziobe i 2 bernikle obrożne, a przed rozpoczęciem przelotu jeszcze w styczniu w dolinie Bzury zimowała bernikla rdzawoszyja.

Większość czasu przeczesywałem gęsi sam lub w towarzystwie Huberta Mateuszczyka. Zdjęcia we wpisie Huberta i moje.

Oby do kolejnej wiosny, Łukasz Matyjasiak.

O przelocie gęsi przez Wielkopolskę można przeczytać we wpisie Adama Loręckiego: klik! klik!