Czarna rozpacz

by maciej

Są takie dni, ostatnio jest ich jakoś tak więcej, w których jestem święcie przekonany, że nie robię nic innego, jak tylko chodzę i sprzątam po kotach. Rozumiem, że ktoś to robić musi, ale gdyby tak one same po sobie posprzątały. Może tak: czasem one, a czasem ja.
Jednak nic z tego, sam chodzę i sprzątam, bo tu coś rozsypały, tu coś zwaliły, tu trzeba piasek pozamiatać, bo się z kuwety wysypało, tam chrupki się wysypały z miski… Mam tego dość!
Mogę sobie jedynie ponarzekać. Mogę nawet o tym napisać. One czytać nie potrafią, albo udają analfabetów. Prędzej to drugie.

Reklamy