500 stron dziennika

by maciej

Niedawno wyładowałem swoją frustrację na poprzednim laptopie. W wyniku bezmyślnego działania utraciłem (m. in.) ponad 500 stron dziennika z ostatnich 10 lat. Lechu próbował odzyskać dane z twardziela. Niewiele udało mu się uratować. Dziennik przepadł bezpowrotnie. W folderze Notesy ostał się jedynie tegoroczny plik, do którego nie dopisałem ani jednego nowego zdania.
Marcin tak skomentował wypadek: „Dziennik – podziwiam. Nigdy nie miałem samozaparcia do pisania tylko do pliku. Szkoda tych zapisków. I tak sobie pomyślałem teraz o dzienniku Susan Sontag który właśnie czytam, że ona pewnie się lekko ironicznie uśmiecha zza grobu. Uśmiecha i mówi, że było pisać w zeszytach, albo choć drukować kopie”.
Może czas najwyższy powrócić do pisania odręcznego w kajetach?
Tydzień temu w poniedziałek z Marzeną Sową byliśmy w Księgarni Tristero w Głośnej, gdzie miało być jej spotkanie autorskie. Prawie wychodziliśmy, gdy Marzena uznała, że musi sobie książkę z PL przywieść. Kupiła sobie właśnie Dzienniki Sontag. A potem ładnie się tłumaczyła, że mogłaby je po francusku przeczytać, ale woli po polsku, bo chce poćwiczyć język.
Od czasu zapowiedzi wydawniczej Karakteru planuję zakup. Nadal mi się nie udało.

Advertisements