Bycie niewidzialnym jest czasami korzystne

by maciej

(…)Nie jest też moja niewidzialność skutkiem jakiegoś biologicznego wypadku, który przydarzył się memu naskórkowi. Niewidzialność, o której mówię, występuje z powodu szczególnej dyspozycji oczu tych, z którymi się stykam. Jest skutkiem budowy ich oczu w e w n ę t r z n y c h, tych oczu, którymi patrzą przez swoje oczy fizyczne na rzeczywistość. Nie uskarżam się ani nie protestuję. Bycie niewidzialnym jest czasami korzystne, chociaż najczęściej działa na nerwy. No i stale wpadają na ciebie ci z kiepskim wzrokiem. Poza tym często wątpisz, czy naprawdę istniejesz. Zastanawiasz się, czy nie jesteś tylko zjawą w umysłach innych ludzi. Powiedzmy, postacią z koszmarnego snu, którą śpiący stara się ze wszystkich sił zniszczyć. To właśnie wtedy, kiedy się tak czujesz, zaczynasz sam, z czystej złości, wpadać na innych. (…)Doskwiera ci potrzeba przekonania samego siebie, że istniejesz w realnym świecie, że jesteś częścią tego zgiełku i udręki, i bijesz pięściami, klniesz i przysięgasz, że zmusisz ich, by cię rozpoznali. I niestety rzadko jest to skuteczne.

 


[Ralph Ellison, „Niewidzialny człowiek”, przeł. Andrzej Jankowski, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2004, str. 27-28.]

Reklamy