Są sny dla snów

by maciej

– Dziś miałem sen.
– Proszę opowiedzieć.
– Dookoła ani żywego ducha. Jakieś wielkie miasto, takie jak Neapol. Ale niezamieszkałe. W tym śnie, tylko nie pytaj mnie pan jak i dlaczego, ale wiedziałem, że mam w brzuchu zdechłego kota. Nie wiem dlaczego. To durny pomysł, wiem o tym, ale chodziłem po ulicach ze świadomością, że mam tego kota, z futrem i ze wszystkim w brzuchu. Ciężko mi było oddychać. Wreszcie kogoś spotkałem. Wołałem, ale bez skutku. Biegłem za tym kimś. I kiedy biegłem wydawało mi się, że głowa chyba mi się zmienia w koci łeb. W koci, tak mi się wydaje. Potem upadłem i zacząłem się turlać… bum bum, bum bum babum.
– Istnieją sny z kategorii proroczych.
– Proroczych?
– Które mówią ci, co się stanie.
– Ah!
– Oraz sny, które się śnią tylko dla zamydlenia oczu.
– Tak, ale…Ten sen był jaki?
– Zaraz się okaże. Są też sny innego rodzaju. Sny, które nic nie znaczą. (…)Są snami dla snów.


[cytat za: Igort {właśc. Igor Tuveri} (scenariusz & rysunki), „5 to liczba doskonała”, tłum. Paweł Bravo, Kultura Gniewu, Warszawa 2008, str. 29-32.]

Advertisements