Recital Violetty Villas

by maciej

Śniło mi się, że pojechałem na dworzec PKP, aby odebrać Macieja Pałkę, który przyjechał do Poznania specjalnie na recital Violetty Villas.
Pociąg z Lubina miał spóźnienie. Na tablicy wyświetlała się informacja, że przyjdzie mi poczekać 140 minut. Dlatego poszedłem do Coffee Heaven wypić sok z pomarańczy i poczytać jakieś udostępnione gazety i książki. Wybrałem zbiór opowiadań Grzegorza Janusza pt. Otwarte usta, gdy byłem na 71 stronie, to przysiadł się do mnie Rafał Wójcik, powiedział: „Poczekam z tobą” i wyciągnął z torby inną książkę Janusza. Próbowałem dostrzec tytuł, ale Rafał tak obracał książką, że mi się to nie udawało, dlatego wróciłem do czytania Otwartych ust.
Przyjechał Maciej. Tramwajem podjechaliśmy na ulicę Mokrą, pod restaurację „Czerwony fortepian”. Tydzień wcześniej zarezerwowałem stoli na trzy osoby. Rafał chce jeszcze zapalić. W końcu wchodzimy, maître prowadzi nas do stolika; pyta, czy będzie mógł, w razie tłoku, posadzić przy naszym stoliku dodatkową osobę. Maciej odpowiada, że w żadnym wypadku nie jest będzie to możliwe. Maître dziękuje, kłania się i odchodzi.
W końcu na scenę wychodzi Violetta Villas, która wystąpiła w kusej, bawełnianej koszulce w kolorze kanarkowej żółci. Pod bluzką nie miała stanika, dlatego każdorazowo, gdy zarzucała włosami na boki, to piersi wyskakiwały jej spod bluzki na boki. Maciej wówczas klaskał bez opamiętania.

Advertisements