Sir Punishment

by maciej

(…)czy na moich oczach przybierze postać Sir Death, czyli Kawalera Śmierci, czy może poprzestanie na byciu Sir Blow, Kawalerem Ciosem, a może Sir Wound, Kawalerem Raną, albo Sir Thrashing – tak czy owak był już na pewno Sir Punishment, Kawalerem Karą – żadne z tych wcieleń bliskiej nam osoby nie byłoby przyjemnym odkryciem, tym bardziej nie było przyjemne oglądanie takich jej wyczynów; jednakże oglądanie od dawna przemocy na ekranach i to, że każdemu ciosowi pięścią i każdemu kopniakowi towarzyszy wtedy dźwięk jak grzmot bez błyskawicy albo jak wybuch dynamitu, albo jak huk walącego się budynku, kazało nam uwierzyć, że przemoc jest czymś nieistotnym, gdy tymczasem natura przemocy nigdy nie jest nieistotna i asystowanie przemocy na żywo, postrzeganie z bliska jej przejawów, dostrzeganie jej fizycznie, z drżeniem serca, wyczuwanie pojawiającej się woni potu tego, kto wpada w furię i robi użytek z mięśni, i tego, kto się kuli i boi, słuchanie trzasku wyskakującej ze stawu kości i chrzęstu łamanej kości policzkowej, i rozrywanego ciała, patrzenie na bryzgającą krew, wszystko to nie tyle wzbudza przerażenie, ile sprawia, że każdy normalny człowiek czuje się chory, z wyjątkiem sadystów i ludzi do tego nawykłych, którzy żyją z tym na co dzień bądź mają z tym do czynienia w krótkich odstępstwach czasu, i rzecz jasna tych, którzy zajmują się tym zawodowo.

[Javier Marías, „Twoja twarz jutro: Taniec i sen”, przeł. Ewa Zaleska, Wydawnictwo Sonia Draga Sp. z o.o., wyd. I, Katowice 2011, str. 283.]

Reklamy