Ludzie mówią wszystko

by maciej

„Nic na to nie można poradzić, prędzej czy później ludzie mówią wszystko, to co ciekawe i to co nieistotne, to co osobiste i to co publiczne, to co głębokie i to co błahe, to co powinno pozostać ukryte i to co powinno zostać podane do wiadomości, mówią o smutkach i radościach, i urazach, o pretensjach i uwielbieniu, o planach zemsty, o tym, z czego są dumni i czego się wstydzą, o tym, co wydawało się sekretem, i o tym, co się dopominało, by sekretem pozostać, o tym, co powszechnie wiadome, i o tym, do czego nie można się przyznać, i o tym, co okropne i co oczywiste, i o tym, co istotne – że się zakochali – i o tym, co nieważne – że się zakochali. Bez chwili zastanowienia. Ludzie mówią bezustannie i opowiadają, nie zdając sobie z tego sprawy, zupełnie nieświadomi uruchamianych przez siebie i nie poddających się kontroli mechanizmów intrygi, dwuznaczności i chaosu, które mogą się okazać fatalne, rozmawiają bez ustanku o innych i o sobie, a także o sobie, rozmawiając o innych. To ciągłe mówienie jest czasem postrzegane jak transakcja, chociaż chce się wydawać prezentem (w każdym przypadku ma w sobie coś z prezentu), a często jest raczej łapówką albo wyrównanie, jakiegoś rachunku, albo przekleństwem rzuconym pod adresem konkretnej osoby, albo na chybił trafił, żeby ślepy los obrócił to na dobre lub na złe, albo monetą, za którą kupuje się pozycję społeczną i przysługi, i zaufanie, a nawet przyjaźń i oczywiście seks. A także miłość, kiedy to co druga osoba mówi, zaczyna być niezbędne i staje się naszym stylem bycia. Niektórym z nas za to płacą, za mówienie i słuchanie, za wprowadzanie ładu i opowiedzenie. Za zachowanie w pamięci i za spostrzeganie, i za selekcjonowanie. Za interpretowanie i tłumaczenie, i podpuszczanie. Za ciągnięcie za język i przekonywanie, i przekręcanie. (…)
Potem większość zapomina, jak i od kogo dowiedziała się tego, co wie, a niektórzy są przekonani, że sami na to wpadli, cokolwiek to było, opowiadanie, pomysł, pogląd, plotka, anegdota, kłamstwo, dowcip, gra słów, maksyma, tytuł, historia, aforyzm, dewiza, przemówienie, cytat albo cały tekst – zawłaszczają to skwapliwie przekonani o własnym autorstwie, a może i wiedzą, że dokonują kradzieży, lecz wolą o tym nie myśleć i tym sposobem ukrywają to sami przed sobą. Zdarza się to dzisiaj coraz częściej, jakbyśmy w naszych czasach niecierpliwie przesuwali wszystko do domeny publicznej, jakby nie istniało już pojęcie autorstwa czy też, ujmując rzecz mniej banalnie, jakbyśmy nie mogli się doczekać, by wszystko zmienić w plotkę, greps, anegdotę, które biegną z ust do ust i z pióra na pióro, i ekranu na ekran, wszystko poza kontrolą, bez staranności, pochodzenia, przynależności i właściciela, wszystko pokręcone, bezwstydne i bez zahamowań. (…)
Nie, nigdy nie powinienem niczego opowiadać ani nigdy niczego słuchać”.

 

[Javier Marías, „Twoja twarz jutro: Gorączka i włócznia”, przeł. Ewa Zaleska, Wydawnictwo Sonia Draga Sp. z o.o., wyd. I, Katowice 2010, str. 17-19, 21.]

Advertisements