Byłem Usugi

by maciej


Schodami zszedłem do piwnicy, gdzie było jasno, bardzo jasno, jakby ściany świeciły. Świeciły wszystkimi kolorami tęczy. Wcale mnie to nie dziwiło. Moja partnerka zapytała: „Dlaczego tu tak jasno?”, odpowiedziałem: „Gdzieś tutaj jest przejście i pewnie dlatego”. Rozdzieliliśmy się i każde z nas na własną rękę szukało portalu. Portalu, przez który mieliśmy przejść do Krainy. Nie było innego wyjścia, musieliśmy się gdzieś zabunkrować, a najłatwiej można się ukryć w Krainie, tam nikt nas nie będzie szukał. Żadne z nas nie chciało przechodzić przez portal, ale właściwie nie mieliśmy innego wyjścia. Magowie z Górnej Półki deptali nam po piętach. Wpadli na nasz ślad. Ktoś (lub coś) podało im nasz świeży ślad. W Krainie nie będą nas szukać. To wiedzieliśmy. Kraina przyjmuje wszystkich podróżnych. Łatwo do niej wejść, ale jest to droga w jedną stronę. Nie spotkałem nikogo, kto by wszedł tam i wyszedł. Pewnie dlatego o Krainie opowiadano przedziwne historie. Nieprawdopodobne. Wszystkie fascynujące, ale żadna nie sprawdzona. Wszystkie wyssane z palca. Bo jak potwierdzić taką opowieść, podobno jak się człowiek znajdzie już po drugiej stronie, to Kraina zaczyna go trawić, zabiera ma lata, odmładza go, każdy zachód Księżyca ucina jeden miesiąc. Człowiek młodnieje, dziecinnieje, a potem znika. Zresztą wtedy nie potrafiłem sobie przypomnieć żadnej historii, opowiadanej o Krainie. „Mam! Znalazłam!”, krzyknęła moja partnerka. Podbiegłem do niej. „Przechodzimy?”, zapytałem. „Ty idź pierwszy”, odpowiedziała. Zebrałem całą odwagę, jaką miałem w sobie i, z wyciągniętymi przed siebie rękoma, ruszyłem. Teraz jestem w Krainie. Jestem tu od jakiegoś czasu. Nie potrafię powiedzieć jak długo. Chociaż pewnie dało by się to jakoś obliczyć. Zachody księżyca, miesiące, lata. Może, nie wiem. Stoję przed lustrem i przyglądam się sobie. Martwi mnie, to że chyba przytyłam. Tak, z pewnością przytyłam. Okazało się, że Kraina nie tylko zabrała mi lata, ale także zmieniła mi płeć i formę. Kim jestem? Mam na imię Usugi. Podobno mam 15 lat. Jestem Czarodziejką z Księżyca. Jak wyglądam? Mam długie, do kostek, blond włosy, na grzywce nad czołem dużą czerwoną kokardkę. Często chodzę ubrana w krótkie spódniczki, widać mi wtedy całe uda, które ostatnio tak mi przytyły, że doprowadza mnie to do rozpaczy. Dlatego często płaczę. Mam duże, okrągłe oczy, które mi się nie podobają, bo są niebieskie, a mogłyby być zielone. Dlatego też płaczę. Do tego wciąż się uśmiecham, jakbym musiała, jakby Kraina mnie do tego zmuszała. Pamiętam, ledwo, że przed przejściem, nie bardzo lubiłem się uśmiechać.

 

Advertisements