Dzień z kotami

by maciej


[05:37] Gruby budzi, kopie w kuwecie. Chce się przekopać do sąsiadów z dołu, kopie i kopie, rozrzuca piasek po całej kuchni, przerywa na chwilę, słyszę jak się wierci, obraca o 180 stopni i znów zaczyna kopać. Cały jest kopaniem. Pewnie jest święcie przekonany, że jak przekopie się na dół i strzeli kupę prosto do kuchni Pani XYZ, to u nas będzie mniej śmierdziało, ale nie, pomylił się. Kompletnie. [05:51] Zabójczy smród rozchodzi się po całym mieszkaniu. Jest śmiercionośny. Muszę wstać i posprzątać, bo jak tego nie zrobię, to się uduszę. Sprzątam, sprayem o zapachu konwalii odświeżam powietrze. [06:12] Skoro już wstałem, to nie ma najmniejszego sensu znów się kłaść spać. Wstawiam imbryk z kawą. Dżejms się budzi i wybiega z pokoju z miaukiem na pysku: „Śniadaaaanieeee, kurwa, dawaj śniadanieeeeee”. [06:34] Zmiatam resztki suchej karmy, którą rozsypał pod zlewam, idę zapalić na klatkę schodową, gdy wracam znów śmierdzi. Tym razem Dżejms strzelił kupę. Pokornie sprzątam. [07:01] Siadam przy biurku, odpalam kompa, odpisuję na kilka maili. [08:23] Kikusia wraca z kuchni, zjadła śniadanie, miauczy, „Czego chcesz?”, pytam. Ona dalej miauczy, rozpaczliwie, „No, czego?”. Chcę ją pogłaskać, ale uchyla się przed moją dłonią, miauczy nadal, wracam do pisania, ona podchodzi i zaczyna się ocierać o moje nogi, ale jak tylko wyciągam dłoń, aby ją pogłaskać, to się uchyla. Całe nogawki spodni mam okłaczone. [09:45] Idą na zakupy, chcę kupić sobie coś do czytania, w „Powszechnej” decyduję się na „Gorzkie cytryny Cypru” Durrell’a (sic!). Potem, nie mając innego wyjścia, idę kupić 10 kg piasku, 2 kg suchej karmy firmy „Purina” (innej nie jadają). Tak obładowany wchodzę do „Rosmanna”, by kupić kilka puszek mokrej karmy dla Dżejmsa i Kikusi, Gruby nie jada mokrej karmy. Kupuję również mleczko dla kotów dla Grubego, Kikusia ani Dżejms nie tykają tego napoju. [12:17] Wracam do domu, znów śmierdzi, tym razem pewnie Kikusia. Odkładam torby i najpierw sprzątam w kuwecie. [13:01] Zabieram się za odkurzanie. Kontynenty kociej sierści są wszędzie. Odkurzam przeszło godzinę. Potem rolkowanie kapy leżącej na łóżku, bo też jest zakłaczona. Koteczki mają w zwyczaju wylegiwać się na łóżku. Ale robię to tylko wtedy, gdy nie ma mnie w domu, jak jestem to się nie odważą wejść na łóżko. [16:37] Chciałem trochę pospać, zdrzemnąć się na mała godzinę, może dwie, położyłem się do łóżka, zrobiło mi się miękko i ciepło, ech, było miło, tylko przez chwilę, gdy już odpływałem, nagle Dżejms wbiegł na mnie i przebiegł dalej, zaraz za nim gnał Gruby, potem jakieś hałasy w kuchni, wolałem nie wstawać i nie sprawdzać, a po chwili biegły już nazad, znów po mnie. Taki sobie tor wyścigowy ze mnie zrobiły. [18:57] Kosmetyka, domowa wizyta pani kosmetyczki, wcieliłem się w rolę kosmetyczki, manicure i pedicure. Kika się wydziera i wyrywa, jakby ją ze skóry obdzierali, Dżejms ma to serdecznie w dupie, jak większość rzeczy, Gruby daje ze sobą zrobić wszystko, w końcu jest w SPA. [19:25] Odkurzanie tipsów. [21:15] Dżejms się drze: „Kolacjaaaaa, gdzie kolacja? Dawaj kolacjęęęęęę!”. Odpowiadam: „Spierdalaj”, ale nie robi to na nim wrażenia. [21:32] Myję miski, nalewam czystej wody, wsypuję karmy. Dżejms wskakuje na pralkę i kontroluje, czy wykładam karmę sprawiedliwie, czyli dla niego najwięcej. Kikusia i Gruby czają się pod stołek i podchodzą do misek dopiero, jak usiądę przy biurku. [23:47] Sporty, spory przed snem. Dżejms biega w kółko za sznureczkiem. Kikusia próbuje nadążyć, ale sobie nie radzi. Gruby z okopu pod krzesłem przygląda się znudzony. [01:25] Śpią, cisza, jak tu ich nie kochać całym sercem i wątrobą? [01.31] Mogę w końcu spokojnie poczytać.

Advertisements