Przed pracą

by maciej

Zjeżdżam windą na mały podziemny parking, gdzie kiedyś, podobno, mieszkańcy bloku zostawiali na noc samochody, kiedyś, ponieważ teraz już nie ma samochodów, teraz wszędzie chodzi się pieszo lub jeździ rowerem. Wszyscy chodzą pieszo, Rząd Milenijny zakazał posiadania i używania samochodów, motorów, samolotów, wszystkiego co zanieczyszczało powietrze. Zresztą było to za czasów moich pradziadków, którzy opowiadali, że pewnego pięknego dnia wszystkie samochody musiały zostać zawiezione na wyznaczone miejsce, gdzieś daleko za Uralem. To miejsce dziś jest ukryte, bądź nikt nie pamięta, gdzie ono jest. Drzwi windy się otwierają z głośnym sykiem i wychodzę prosto do „komory przejścia”, to pomieszczenie się właśnie tak nazywa, gdyż jest to długi, zaciemniony korytarz, który prowadzi do jedynego sklepu, w którym mieszkańcy bloku mogą robić zakupy. Niewiele można kupić. Półki są puste. Większość rzeczy, produktów i przedmiotów kupuje się na czarnym rynku w podziemiach stadionu. Pod zakratowanym oknem stoją dwa automaty z Coca-Colą, które obsługuje android, podobny do Sashy Grey. Nie wiem, czy rzeczywiście jest podobny do Sashy Grey, zresztą nie wiem dlaczego ona była taka ważna, że wyprodukowali na jej wzór androida. W podręczniku historii cywilizacji, który mam wczepiony pod prawą półkulę, znalazłem informację, że była ona ważną działaczką Ruchu Rozkoszy na początku XXI wieku i że podobno jej postawa zrewolucjonizowała, myślenie wielu kobiet, które zaakcentowały fakt ciało=przedmiot. Tak jest tam napisane, ale nie rozumiem tych słów, to tylko dane, stare dane, do których nie załączono zdjęć. Dlatego nie wiem, czy parkingowy android jest do niej podobny, czy nie jest. W każdym razie nosi bluzkę z takim napisem: „Jestem wierną kopią Sashy Grey. Wypróbuj mnie”. Nigdy jej nie wypróbowałem, bo na mój gust za dużo gada, a to mi przeszkadza się skupić. Zamówiłem u Sashy puszkę Coca-Coli i czekam na moją partnerkę, która jest bardzo punktualna, ale to ja zwykle zjeżdżam wcześniej, bo wolę, gdy ja na nią czekam, niż gdyby to ona miała na mnie czekać. Wypiłem, podałem pustą puszkę androidowi. Sprawdziłem broń i sprawdziłem, która jest godzina. Za 6 minut zjedzie moja partnerka i razem pójdziemy pracować. Zjedziemy na niższe tarasy.
[c.d.n., może]

Reklamy