Jakub Sajkowski: wiersz

by maciej

You will never walk alone

Śniło mi się, że nazywam cię suką, przy czym nie chodzi o człowieka,

ale o gasnącego, bezdomnego psa, z coraz rzadszą, rudą sierścią

(ogniem coraz bardziej zapadającym się do środka),

na przykład na opuszczonej stacji moskiewskiego metra.

Zresztą, mogę się mylić, bo twoją płeć tym trudniej mi określić,

że jestem oddalony o tysiąc trzysta kilometrów

(nawet tam, nawet dla ludzi, którzy przechodzą obok ciebie,

ale boją się dotknąć, jesteś obca).

Śniło mi się że masz mundur czerwonej rewolucjonistki

i gdy idziemy późną wiosną na Patriarsze Prudy, twoja twarz

jakby stawała się bezkształtna z gorąca, twój głos

mechaniczny jak spikerka w pociągu. Usiłujesz

wtopić się we mnie, być moim cieniem. Masz raka

i gasnąc nieludzko wyjesz z bólu.

Reklamy