Kaszalot (z dedykacją dla M.J.)

by maciej


Zagrzeb. Dojeżdżamy po zmroku, choć wyjechaliśmy o czwartej rano. Godzinę krążymy po mieście, nim w końcu, cudem, udaje nam się znaleźć właściwą ulicę. Parkujemy na jedynym wolnym miejscu pod czyimś domem i wchodzimy do hostelu. Pytamy o właściciela, ktoś prowadzi nas do pokoju, w którym czuć zaduch przepoconej pościeli. W łóżku leży potężny mężczyzna. Brzuch mu się wylewa spod brudnej koszulki. Ma tłuste włosy. Leży na boku i podpiera głowę ramieniem, kątem oka gapi się w ekran małego telewizora. Spomiędzy skotłowanej kołdry wystają nogi, prawa jest w gipsie. Jest wyraźnie znudzony albo zmęczony. Nam zależy na noclegu. Próbujemy się dogadać. Facet nie chce euro, chce, abyśmy zapłacili mu w kunach. Nie mamy kun, ale jego to wcale nie interesuje, przekonuje nas, że możemy wypłacić z bankomatu i łaskawie tłumaczy nam, gdzie znajduje się najbliższy. Nie ma sensu się z nim spierać, nic nie wskóramy, dlatego wyruszamy na spacer między blokami. Wypłacamy, wracamy, dostajemy klucz do pokoju i komplet czystej, niezbyt przyjemnie pachnącej, pościeli. Przechodzimy do drugiego budynku. Pokój jest podobno sześcioosobowy, choć właściwie jest, to klitka wielkości kartonu po butach. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak zmieściły się w nim te trzy piętrowe łóżka i szafa! My czworo i nasze bagaże ledwo się mieścimy, aby jedna osoba mogła się rozpakować, pozostałe trzy muszą siedzieć na łóżkach. Nieważne. Nie ma się nad czym rozczulać. Marzę już tylko o tym, by w końcu się położyć i zasnąć. Następnego dnia rano, jeszcze przed śniadaniem, wyszedłem na schody budynku, aby zapalić. Nie świeciło słońce, ale było duszno. Na tarasie pod zadaszeniem na metalowej huśtawce leżał właściciel hostelu. Prawie niezauważalnie skinął mi głową na powitanie. Nogę w gipsie miał położoną na kilku brudnych poduszkach. Za huśtawką stała kobieta, która biodrami wprawiała ją w delikatne kołysanie. Kobieta lekko pochylała się do przodu i dłońmi głaskała, masowała goły tors leżącego przed nią mężczyzny.

Advertisements