Bartosz Sadulski: dwa wiersze

by maciej

płużna

44 prezydent selekcjoner i tom serii poezje

nie zmienią faktu że prawdziwa zima jest

w nas – od tego zimna pękają kamienie

ale klimat się ociepla i wkrótce zaczniemy

mówić (na razie są wyrzuty więc będzie recykling)

jeśli woda to z kamieniem jeśli rewolucje

to w składzie i nocą kiedy wróg śpi i na naszą

korzyść pracują ciepłownie elektrownie a linie

pękają jak naczynka więc przyjmujemy niezwykłe

pozycje – naprzeciwko siebie jak w przedziale

przy czym tylko jedno ma bilet – drugie podróżuje

palcem jakby wskazywało miejsce od którego zaczyna

boleć i nie przestaje aż do końca (na końcu śnieży

a pod śniegiem lód)

– – –

czwarta

to co określa nasze położenie: rzeczy znoszone

w kartonach i nieznośnie powtarzalne jak refreny

szlagierów z lat gdy numery były sześciocyfrowe

a numerki zawsze szczęśliwe w przeciwieństwie

do reszty którą życie wydaje źle i ochoczo

jak brzydką pannę z którą nas łączy nieobecność

w życiu tych kilku osób które załażą za skórę

a powinny obchodzić jak zeszłoroczny

seks – drobiazg po prostu drobiazg który rośnie

i jedyne co można zrobić to oddać życiu przysługę

walkowerem – wyjechać wystawiając twarz do słońca

i kogoś bliskiego do wiatru – ogólnie rzecz biorąc leżymy

a światło między nami liczy się w latach

Reklamy