W jednym domu

by maciej

Pies i kot w jednym spali domu. Kot na piętrze, pies na piętrze. Kot na parterze, pies również na parterze. Kot na balkonie, pies także. Kot był spokojny, nie wchodził w drogę nikomu, w pokojach czepiał się firanek, w łazience wpadł do wanny pełnej wody, w kuchni z szafek zrzucał na podłogę puste plastikowe pojemniki, w kotłowni szczał na szczapy porąbanego równo drewna. Pies najdziksze wymyślał swawole, ciągle cwałował po całym domu i po podwórzu. Pies polował na kota. Kot uciekał, robił koziołki, wywracał przedmioty, przewracał stołki. Pies bawił się piłką, wyżerał żarcie z kociej miski, chłeptał mleko „dla kotów” marki Rosmann. Pies szczekał, piszczał, skomlał i ciamkał. Kot nic sobie z tego nie robił. Znosił jego obecność dzielnie, nie zwracał na psa szczególnej uwagi. Z wysokości szafki lub parapetu spoglądał na psa. Stoicki spokój bił od Dżejmsa jak czarna aura świętości. Ze zrozumieniem i wyrozumiałością spoglądał na szamoczącego się w dole psa. Kot zastanawiał się przez chwilę, dlaczego tu stoi aż tyle pustych butelek. Policzył wszystkie i wyszło nieparzyście, więc uznał, że o jedną jest za dużo, dlatego kocim ruchem, kocią mała łapką jedna zrzucił wprost na psa. Pies i kot w jednym stali domu. Kot na górze, pies na dole. Z tej to powiastki morał taki sobie: jak ty kotu, tak on tobie. Odwrotnie nie.

Reklamy