Agnieszka Mirahina: nowe wiersze

by maciej

odbijając odbicie

to był przebój kończącego się lata rozbój w biały dzień pocisk

uderzał na ulicach w klubach taksówkach znikali ludzie

szłam więc zupełnie sama przez parki i mosty ławki które

wygniotłam krzaki w które wpadałam aż po uszy zanurzona

w wilgotnej breji kleiku papce. myślisz że niebo różowieje

nad nami? przystanęłam na moście pod sobą. spojrzałam w dół w górze

popłynęła długa czarna betonowa barka z węglem jak chleb

i wtedy ten facet opowiedział jak gasły radiostacje

jak cichły jedna po drugiej w czechosłowacji? nie

w państwie które nie istnieje. nad którym ja jeszcze panuję

i które wyciszam

– – –

bramki

ale gdzie była nina? rano było już w formalinie ludzie kiwali się

szukali płaszczy zwijali jak sushi i tak zrolowani zwinięci

w nowy dzień po połowie żywi i martwi wszyscy przejdą przez

niebieskie bramki piszczące jak małe aniołki

a potem z bagażami znów niepoliczalni

nikt nie posegreguje śmieci całe tło się odetnie od nieba usta

odciśnie przyciśnie do ściany kobiety wykadruje ręce

(miały zimne ponieważ paliły) nocą

można jeszcze spokojnie poruszać się po szachownicy dzień

zniesie wszystko powinno się zrzucać do rzek w kawałkach

jak tuńczyka

dałabyś się pokroić? zawinąć w mięso jak w papier? jak

w biały dzień? zniesie wszystko i łąki nagle okażą się wysokie

kiedy nocą można jeszcze spokojnie poruszać się

ale gdzie była nina? a propos tych wszystkich białych plam i słońca

więc już chyba na ślepo

Reklamy