Zdjęcie w gazecie

by maciej

Z firmy do domu wracałem rowerem. Słońce było nieczułe, bez grama ludzkich uczuć i litości. Cały mokry byłem już pod Katedrą. Na szarej koszuli, wzdłuż kręgosłupa, ciemniejszy ślad i ołowiane półksiężyce pod pachami od potu. Spodnie kleiły mi się do pośladków. Pewnie śmierdziałem. Wszedłem do sklepiku obok domu, aby kupić sobie coś zimnego do picia. „Tylko to?”, zapytała ekspedientka. „Tak”, odpowiedziałem. „Trzypiądziesiąt. Chyba widziałam Pana zdjęcie w gazecie kilka dni temu”. „Tak? Tak”. „Dziwnie zobaczyć w gazecie zdjęcie kogoś, kogo się zna. Nie wiem, dlaczego i o co chodziło. Nie przeczytałam, nie zdążyłam, a chciałam”. „Chodziło o wiersz”, powiedziałem. „Uff, to dobrze, że nie przeczytałam”. „Dziękuję”.

Reklamy