On mu „myje włosy”

by maciej

Dwa tygodnie temu, również w niedzielę. Już po. Będąc już po 45 minutach pływania w te i nazad. Bez celu, czy bez sensu? Bezsensowne pływanie, którego celem jest zmęczenie ciała. Warto, nie warto? Właściwie odpowiedź nie jest potrzebna. Stałem pod prysznicem w męskiej szatni na pływalni AWF-u przy Drodze Dębińskiej. Gorący strumień wody rozluźniał udręczone mięśnie, działa kojąco na ciało. Stałem z zamkniętymi oczami, nie gotowy, aby zmyć z siebie zapach chloru i innych detergentów. Cała szatnia wypchana mężczyznami w różnym, każdym, wieku. Wszystkie prysznice zajęte, okupowane. Ale tylko ja i mężczyzna obok jesteśmy nago, reszta myje się (jak?), mając na sobie kąpielówki, majtki czy bokserki. To dziwne. Przyglądam się chłopcu, który trudzi się, jedną ręką odsuwa gumkę w pasie, a dugą wkłada do środka, by umyć jądra. Zapomniał ją namydlić, więc operację powtarza raz jeszcze. Śmieszą mnie jego poczynania. Przenoszę wzrok na parę stojącą obok. On i on. Mężczyzna, tak około 32-35 lat, łysiejący, ogolony dokładnie na twarzy, z dość dużym brzuszkiem i owłosionymi plecami, myje włosy chłopcu. Chłopiec ma tak 17-19 lat. Jest wyższy od mężczyzny, dlatego jest pochylony w stronę swego towarzysza. Włosy chłopca są długie, do ramion, proste. Mężczyzna najpierw je mocno namacza, następnie nalewa sobie w zagłębienie lewej dłoni dużo szamponu (firmy Schwarzkopf), odstawia szampon na ziemię, łączy dłonie i rozciera płyn na obu dłoniach, by potem położyć je na włosach chłopca, które zaczynają się pokrywać pianą. Chłopiec ma zamknięte oczy, pewnie aby piana nie dostała mu się do nich. Mężczyzna długo masuje mu głowę. Nie ma w tej czynności ani grama erotyzmu, jedynie czułość i troska. Przyglądam się tej scenie. Stoję bez ruchu, urzeczony. Zresztą nie tylko ja. Panuje wielka cisza, nikt się nie odzywa. W powietrzu czuć wstyd i onieśmielenie. Spotykam ich później na parkingu, wsiadają razem do samochodu i odjeżdżają w stronę Dębca. W domu, spisując całą scenę, przypomina mi się wiersz „Ulica Rybaki” Dariusza Sośnickiego z wyraźną frazą: „Odwracam się chyba po to, / by przeoczyć wejście – dziewczynka i chłopiec, / chichoczący głośno, w samych białych majtkach, / szczupli i ruchliwi; on jej myje plecy”.

Advertisements