Jaka powinna być kobieta?

by maciej

Zaprosił ją do kina. Poszli na Ojca narzeczonej. Film strasznie się Grace nie podobał. Nienawidziła takich dziewczyn jak Elizabeth Taylor w roli głównej, nienawidziła rozpuszczonych bogatych dziewczyn, od których oczekiwano wyłącznie wdzięczenia się i żądań. Maury powiedział, że to tylko komedia, ale Grace zaprotestowała, że nie o to chodzi, choć nie umiała jasno wytłumaczyć, o co jej właściwie chodzi. Ktoś mógłby pomyśleć, że to dlatego, że pracuje jako kelnerka i nie stać jej na studia, i że jeśli chciałaby na przykład mieć taki ślub jak w filmie, to musiałaby latami oszczędzać, by samodzielnie za niego zapłacić. (Maury tak właśnie myślał i czuł do niej wielki, niemal nabożny szacunek).
Nie umiała wyjaśnić ani nawet do końca zrozumieć, że nie czuje zazdrości, lecz wściekłość. I nie dlatego, że nie może kupić sobie takich rzeczy czy tak się ubierać. Chodziło jej o sposób, w jaki oceniano dziewczyny. Wszyscy ludzie, wszyscy mężczyźni myśleli, że powinny być właśnie takie: piękne, hołubione, rozpuszczone, samolubne, głupie. Taka musiała być dziewczyna, żeby się w niej zakochać. Potem zostawała matką i w sentymentalny sposób poświęcała się dzieciom. Nie była już samolubna, ale równie głupia. Na zawsze.
Grace gotowała się ze złości, siedząc obok chłopaka, który się w niej zakochał, bo uwierzył – natychmiast – w prawość i wyjątkowość jej duszy i ciała i traktował jej ubóstwo jak romantyczną pozłotkę.”

[Alice Munro, „Namiętność”, {w:}„Uciekinierka”, przeł. Alicja Skarbińska-Zielińska, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2009, str. 191-192.]