Początek

by maciej

Odszukać początek. Pewnie istnieje. Najpewniej. Wszystko ma przecież swój początek. A może jedynie wydaje mi się, że on istnieje. Czy jest, gdzieś ukryty przede mną? Przed nią również? Ile razy zastanawiała się już nad tym, właśnie nad tym? Chociaż może jedynie mam takie wrażenie, że się nad tym zastanawiała. Może jej to teraz wcale nie interesuje. Może toczy swoje nowe życie, nie pamiętając o minionym. Wcale nie tak znowu dawno. A może to, tylko moja perspektywa. Moja perspektywa czasu. Nad nim wielokrotnie już się zastanawiałem. Czy, to z czasem, nie jest tak, że on odchodzi ode mnie, by powrócić za kilka dni, tygodni, miesięcy? Widzę jego czarne plecy, jak się oddalają, a po kilku dniach, tygodniach jego uśmiechniętą i zadowoloną twarz. „Tak, to znowu ja, cieszysz się?”, mówi. Tylko czy, jeśli ona się zastanawia, to zastanawia się nad początkiem-początku, czy początkiem-końca? Szukać wypada we wszystkich gratach. Szperam więc w gratach, pudłach pamięci, by złapać za uszy ten właśnie jeden moment, tę jedną jedyną chwilę, która może, mogłaby powiedzieć: od tej chwili już tak, a od tamtej to nie.

Ona mogłaby być właścicielką początku. Równie dobrze mógłby należeć do mnie. Historia jedna? Jedna historia? Raczej wątpię. Ci wszyscy, którzy nam wtedy towarzyszyli pewnie mogliby wskazać na zupełnie inny punkt w naszym czasie. Czasie nam danym. Czasie nam już odebranym. Nawet nie mogę jej zapytać, co o tym myśli. Zresztą ich także już nie mam jak zapytać. Chociaż mógłbym teraz wstać, podejść do telefonu, wykręcić (wystukać) ten jakże dobrze znany numer dziewięciocyfrowy i zapytać o początek. Kto wie jak by zareagowała? Pod warunkiem, że to ona, a nie on, odebrałaby mój telefon. A jeśli sprzedali mieszkanie, to wprowadzili się tam już jacyś inni lokatorzy i pomyliłbym głosy, wtedy zadałbym to pytanie jakiejś kobiecie, która tam właśnie teraz mieszka. Co by odpowiedziała?


– – –

[z trzech krótkich opowiadań, które przesłałem Rafałowi do „Instynktu”, do prezentacji wybrał „Królową Śniegu”]

Reklamy