Szatańskie podszepty

by maciej

w łazience, stałem przed lustrem, właśnie miałem nakładać na twarz piankę do golenia, gdy w lewym uchu usłyszałem cichy szept szatana: „Nie idź do pracy, nie idź”, powiedział to bardzo głębokim głosem, radiowym, nie widziałem jego całej postaci ani nawet twarzy, był ciemnym cieniem, może był czarny, ale nie mogę powiedzieć, czy był murzynem, nie odpowiedziałem, nie zareagowałem w żaden sposób, nałożyłem różową piankę do golenia na twarz, złapałem jednorazową maszynkę i zacząłem się golić; na klatce schodowej paliłem papierosa i znów usłyszałem jego szept: „Nie idź! Po co będziesz szedł?” i wtedy mu odpowiedziałem: „Pójdę, aby ciebie nie słyszeć”;

Reklamy