XII fragment notesu do „Bladego ognia”

by maciej

Kiedyś powiedziała zdanie, które do dziś dźwięczy mi w głowie: „Głos innych głosów niekoniecznie znaczy”. Nie wiem dlaczego mi się, to akurat dziś przypomniało. Nie wiem dlaczego, ona mi się teraz przypomniała. Pewnie przez E., który upiekł dziś na obiad dla T. pieczeń. Jak ją wykładał na talerz, kroił, podlewał sosem z cebuli i czosnku, to powiedział: „Ona pewnie dałaby jeszcze suszone śliwki do środka, ale mnie się już nie chciało”. Rozumiem go. Nadziewać pieczeń suszonymi śliwkami to nie lada robota, wymaga samozaparcia i czasu. Głos słabnie. Jest prawie niesłyszalny. Przechodzi w szept. Potem w szelest. W końcu zanika. Nie nadstawiam uszu. Nie strzygę, bo nie chcę już słyszeć. Chcę by przeszłość pozostała w przeszłości. Niech utonie, życzę jej tego. Niestety liczba słów jest ograniczona. Zasób stanowi zbiór zamknięty. Neologizmy mnie nie interesują. Jednak liczba akcentów jest nieograniczona, jest zbiorem otwartym. Intonacja jest obrazem przekazywanym [odmalowywanym] poprzez modulację głosu. Dlatego głos jest jak tęcza. Wystarczy drobna zmiana tonu, a zmienia się kolor głosu. I zdanie wypowiedziane w gniewie staje się słodkim i żółtym cukierkiem. To melodia zdania wyraża uczucia: gniew, złość, czułość, melancholię, pożądanie, niechęć, irytację, przygnębienie, ironię, cynizm… Intonacja głosu, to „mimika krtani”. K. opowiadał mi wczoraj o tym jak podsłuchiwał I. w rozmowie z mamą, by się czegoś więcej o niej dowiedzieć. Z tonu. Ze sposobu. Z barwy. Głosem można więc gestykulować i ta gestykulacja staje się inną formą „komunikacji niewerbalnej”: to co do mnie mówisz nie ma znaczenia, a to jak do mnie mówisz. Głosy. Głosy. Głosy. Krzyki i wrzaski. Szepty… W pamięci przechowuję jedynie sposób, w jaki to powiedziała.

Kira Pietrek, „mimika krtani”

[na stronie niedoczytania.pl w ramach „Przedsmaku” ukazała się zapowiedź „Luźnych związków”, które w ciągu najbliższego miesiąca powinny znaleźć się w księgarniach]

Reklamy