Pilna sprawa

by maciej

Wczoraj wieczorem grałem z Kamykiem w domino [to taka gra, szczegóły tu]. Potyczka była zacięta. Walczyłem dzielnie do ostatniego kamienia. Przegrałem, ostatecznie przegrałem 200 do 23 i dlatego miałem postawić lody w Browcu przed filmem. Ale za dużo czasu spędziliśmy w Empiku, oglądając komiksy. „Sherlock Holmes” okazał się bardzo męskim filmem, a sam bohater nie jest w tej ekranizacji dżentelmenem, co zapisuję na plus dla filmu. Wracając, gdy przechodziliśmy ulicą Krysiewicza, prawie przed sklepem firmowym Beate Uhse, zatrzymał się przed nami duży, szary samochód, chyba BMW, ale nie jestem pewien, bo się nie znam na samochodach. W każdym razie szyba kierowcy zjechała w dół, wychylił się facet i zapytał: „Chłopaki, którędy do Tesco?”. Była 22:30 lub 22:45. Środek Starego Miasta, do Rynku jakieś 150 metrów. Facet dobitnie nie był stąd. Trochę czasu zajęło nam przekonanie go, że znajduje się w środku miasta i tu nie ma żadnych marketów. „A może wiecie, jak dojechać do M1?”. Wiedziałem! Zacząłem tłumaczyć, niezbyt dobrze, bo facet zapytał, czy to daleko. „Tak, jakieś 10 km”, odpowiedziałem. Kamyk starał się dowiedzieć, dlaczego musi do marketu, „A czego szukasz? Co chcesz kupić? Może wódkę, piwo czy chleb? Są tu gdzieś jakieś nocne sklepy”. „Nie, nic z tych rzeczy”, odpowiedział. „Mojej  dziewczynie złamał się paznokieć, muszę kupić pilniczek, pilna sprawa, nie może czekać do rana! Rozumiecie?”

Reklamy