Przypominając „Profile”

by maciej

[W ramach projektu „Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2006” prowadzonego na stronie Biura Literackiego przez Romana Honeta, został przypomniany przez niego, obok książek Zofii Bałdygi, Ryszarda Będkowskiego, Magdaleny Bielskiej, Krystyny Dąbrowskiej, Macieja Frońskiego, Marty Grundwald, Piotra Janickiego, Łukasza Jarosza, Marcina Orlińskiego i Tomasza Pułki, mój debiut.]

Maciej Gierszewski, Profile

Podzielony / na dwa miasta, w jednym mieszkam a w drugim się // zjawiam – zapisał Maciej Gierszewski. Owe dwa miasta, tu sytuacyjnie umieszczone w wierszu Gierszewskiego, można uznać za pewien model umożliwiający odczytanie jego tomu w poszerzonej perspektywie. Wtedy to pierwsze miasto wydawałoby się absolutnie znajome, oswojone w każdym detalu: zostało wyposażone w szczegółową topikę, jakby na wiersz nałożono precyzyjnie wykonany fragment miejskiej mapy i bohater poruszał się w jego obrębie: Stoisz pod wiatą na Wierzbięcicach naprzeciwko / Zielonej Żabki, Wychodząc na Wyzwolenia // omal nie potrąciłem samochodu. Tak ujęta przestrzeń mogłaby sugerować, że towarzyszy bohaterowi wierszy Gierszewskiego od lat, a ten, przemierzając swój naturalny rejon, pamięta zwłaszcza zjawiska niecodzienne, wprowadzające poruszenie do zwyczajności: w następnych dniach [woda] zaczęła podchodzić / pod skarpę Osiedla Młodych z jednej / strony i pomarańczową stację ESSO z drugiej.

Ojcowie miasta / wydali maski, butle tlenowe i płetwy. / Podwodne promy kursują regularnie. / Kartografowie szkicują już nową mapę – natomiast ten zapis mógłby świadczyć o funkcjonowaniu drugiego miasta, właściwie odmiennego świata, gdzie mieszkańcy stanowią masę podlegającą kontroli, sprawującą się względem dyrektyw, narzucanych im przez władców-projektantów tego molocha. Oni tam na górze czekają – zapisuje Maciej Gierszewski jakby w przekonaniu, że bohater jego wierszy jest zarządzany przez siły działające poza zakresem jego świadomości, że – mówiąc wprost – uprawia się go. Już nie przemieszcza się suwerennie po zapoznanym terytorium, które może i bywa nużące, lecz pozwala poczuć się właścicielem danego fragmentu przestrzeni. Zamiast tego jest umieszczany w określonych miejscach, gdzie zostaje uprzedmiotowiony i ubezwłasnowolniony: Wniesieni do wielkiego magazynu. / Wyjść stąd możemy tylko przez komin.

Jeśli rzeczywistość w wierszach Gierszewskiego stanowi konstrukcję, należy przyznać, że powstała tu pewna struktura totalna, ale jej tajemniczym architektom z lepszym rezultatem posłużyła posiadana siła niż solidność, swoje dzieło bowiem wykonali niezbyt fortunnie, co przyznaje sam autor: Dzień się psuje. Wyskakują sprężynki, / wypadają nity. Jak widać, nierozpoznani stwórcy wyszli poza wznoszenie budynków, wznieśli się ponad zarządzanie samą przestrzenią, posiadają prerogatywy znacznie potężniejsze, ale żaden z tych przymiotów nie czyni doskonałymi dzieła, które wykonali. Zawyrokować, że to źli demiurgowie, byłoby chyba na wyrost. Może warto przymrużyć oko i powiedzieć, że po prostu mają pecha. A bohater wierszy Gierszewskiego sam boryka się z efektami tej światotwórczej fuszerki, konstruktorzy bowiem ulotnili się i z niewiadomej odległości sprawują władzę nad pozostawioną nam niedoskonałością, gdzie nieobecność syczy, / pokazuje rozdwojony język. Ale może wystarczy tego sekretnego sprawstwa, demiurgicznych rozważań, to zaledwie możliwość tropu, nie wyłączna. Zwłaszcza że Gierszewski zmaga się również z rzeczami dotkliwie przyziemnymi, czasem wplata w wiersze dialogi zasłyszane na ulicy, czasem wydostają się z niego melancholijne zapisy: Pamiętasz może co robiliśmy wczoraj? A przed / wczoraj? A tydzień temu? Odnieść się, odwieść. Przejmujące wołanie o własną pamięć zachowaną w innym: nie w stwórcy. W człowieku.”

Reklamy