Przygnębiający mróz

by maciej

Prawdę mówiąc nie wiem, jak mi się udało wstać. Co prawda planowałem pobudkę na 10:00, ale gdy zadzwonił budzik, to go zwyczajnie wyłączyłem. Wstałem jakby przez przypadek. Nagle, nie wiedzieć dlaczego, przebudziłem się i usiadłem na łóżku. Spojrzałem na godzinę, była 12:30. I tyle. Chociaż chętnie spałbym dalej, ponieważ nadal czuję się śpiący. Spałbym, ale już nie wypada. „Wypada coś zrobić”, tak pomyślałem, siedząc na łóżku i motywując się do aktywności innej niż sen. A sen miałem przyjemny. Nie pamiętam zbyt wiele, jedynie jakieś erotyczne przebłyski, typu brązowe gołe ramiona, głęboki jak studnia pępek, w którym zabrał się pot, bardzo ciemne sutki. Z zaplanowanej aktywności udało mi się jedynie zrobić sobie kawę i spalić dwa papierosy. Niewiele więcej. Myślę, że to wszystko przez ten tydzień, który właśnie minął. On mnie do takiego stanu doprowadził. Te paczki. Tysiące paczek i ludzie, którzy chcą swoje paczki. To minie, jednak jeszcze nie jutro, ale to będzie jutro. Dziś myślę o Natalii i Krzychu, którzy za chwilę wrócą do kraju i których spotkam. Justyna już wróciła. Chcę się z nią zobaczyć, jak najszybciej. Dziś zostałbym w domu, nie wychodził, na szczęście większość świątecznych prezentów kupiłem wczoraj, ale i tak muszę coś w mieście załatwić. Odwlekam wyjście. Ponieważ na samą myśl robi mi się zimno. Dlaczego jest tak zimno?

Reklamy