Interes w Azji

by maciej

Jadę starą furgonetką. Paka to drewniana kratownica przykryta pozszywanymi ze sobą wypłowiałymi szmatami. Siedzę w szoferce, strasznie trzęsie. Wyglądam przez okno, jadę przez góry, samochód podskakuje na dziurach i wybojach. Muszę zwolnić. Zresztą siedzący obok młody chłopak, ubrany równie nędznie jak ja, mówi: „Uważaj na ładunek”. Wtedy przypomina mi się, że przemycam/szmugluję przez granicę między Malezją a Pakistanem pluszowe misie, które zostały wyprodukowane na Tajwanie przez małe-chińskie-rączki. Pluszowe misie są w Pakistanie zakazane z powodów religijnych. A skoro są zakazane, to jest to najbardziej chodliwy towar. Mój towarzysz – młodszy ode mnie o jakieś 20 lat – namówił mnie na ten interes. Misie są ukryte w drewnianych skrzynkach po brazylijskich pomarańczach. [cięcie] Na prosektoryjnym stole w kostnicy leży nagi mężczyzna, na stole obok następny. Cała kostnica wypełniona jest stołami, na których leżą nadzy mężczyźni. Wszyscy mają zakrwawione stopy, jakby starte stopy, jakby gołymi stopami aż do zdarcia szorowali po asfalcie.

.

– – –

[tak przy okazji donoszę, że można mnie jutro, wespół ze Szymonem Kantorskim i Szczepanem Kopytem, spotkać i posłuchać w ramach imprezy „Poza Zasadą Lansu” w CSW Zamek Ujazdowski; po szczegóły trzeba kliknąć…]

Reklamy