Nocna rozmowa

by maciej

Przez całą noc gadałem przez telefon z Foką. Z jakiegoś ważnego powodu ani on, ani ja nie mogliśmy sobie pozwolić na zaśnięcie. Nie pamiętam, który z nas zadzwonił, czy on do mnie, czy ja do niego. Nie pamiętam także dlaczego on nie mógł zasnąć, ani dlaczego ja także nie mogłem. Ktoś nam zabronił? My zabroniliśmy sobie? Czytałem mu nowe opowiadanie o dziewczynce imieniem Amber, którą matka utopiła w przybrzeżnych wodach wyspy Santosa, aby uwolnić się od swego otyłego męża o twarzy nastolatka. Opowiadanie nie było długie, miało trochę ponad stronę. Czytałem wolno, jakbym mu je dyktował, a Foka w tym czasie spisywał. Potem on je na głos redagował i poprawione wolno dla mnie czytał, abym mógł je sobie zapisać. Następnie wstał, zostawił telefon na biurku i wziął z półki zeszyt. Zaczął szybko go kartkować. Szelest kartek słyszałem przez słuchawkę. „Przeczytam ci co ciekawsze dialogi z pracy”, powiedział po chwili do słuchawki. Głośno się śmiałem, słuchając tych firmowych historyjek. Nagle ABi się obudziła i powiedziała: „Przestań już dusić Ruperta, on i tak nie żyje”. Zrobiło mi się smutno. Nic jej nie odpowiedziałem, ale do Foki szepnąłem, żebyśmy zdzwonili się w nocy, bo pewnie i on, i ja, i tak  nie będziemy spać.

– – –

[Na stronie http://niedoczytania.pl wespół z Joanną Herman prowadzę otwarty projekt o nazwie Sny Z Nazwiskami. Projekt jest otwarty tzn., że można do Joanny lub do mnie wysyłać sny, które później będą prezentowane na stronie.

W tym tygodniu zapraszam do czytania zestawu: Sny (prawie) bez nazwisk – odcinek 6 – koncertowe.]

Reklamy