Po powrocie z Azji

by maciej

Drugi dzień z rzędu wstałem o 06:00 z minutami. Ciało płata mi figle, czas w ciele nadal przestawiony, ono żyje własnym życiem, żyje wg czasu +7 godzin, czyli dla niego nie jest 09:00, a 16:00. Trochę to uciążliwe. I męczące. I nieprzyjemne. Dzień zacząłem od włączenia płyty Variété, dawno nie słuchałem, lata całe, ale nadal słowa piosenki „Klaszczę w dłonie” powalają mnie na kolana: „Język jest po to/by go wytykać/na wiatr na mgłę//Ciało jest po to/by je używać/dusza jest po to/by nie wytrzymać// Klaszczę w dłonie/by było mnie więcej”. A potem skleiłem książkę „Pasterze nocy” Jorge Amado, która rozpadła się na części pierwsze/składowe, gdzieś w okolicach Penangu.

Faktycznie na miejscu plan podróży zweryfikował się sam, tam byłem: Poznań, Londyn, Kuala Lumpur, Malakka, Singapur, Wyspa Sentosa, Kota Kinabalu, Sepilok, Semporna, Singamata, Wyspa Sibuan, Tawau, Wyspa Penang, Georgetown, Londyn, Poznań. Pierwsze zdjęcia pojawią się dziś na Facebook’u.

sze zdjęcia pojawią się dziś na pilok, Semporna, Singamata, ?g,   spa ur, Santosa ala Lumpur, Malaka, okolicach

Advertisements