Cafe Inferno

by maciej

Niebieskie wnętrze Cafe Inferno na ulicy Jaskółczej, wewnątrz jest ciemnawo, gra muzyka, jakieś swojskie techno. Przychodzę po południu, by sprawdzić, zbadać teren. Zaraz przy wejściu dwóch osiłków, w białych lub kremowych puchowych kurtkach, łapie mnie pod ramiona. Nie stawiam się, jestem tu obcy, niemile widziany. Każdy z obecnych zna moją historię. Widzę, jak pokazują mnie sobie wzrokiem i coś szeptają do siebie. Mili panowie wykręcają mi ręce za plecy, związują, czy też zakładają kajdanki z plastiku, może opaskę, nie wiem, w każdym razie boli. Po kilku minutach ból w nadgarstkach wydaje się nie do zniesienia. Panowie popychają na niebieską kanapę, ze skóry, rozdartą na oparciu. Siedzę, przyglądam się szparze, z której wyłazi żółta gąbka, mam jedynie erotyczne skojarzenia. Jest mi niewygodnie, ale mimo to zasypiam. Po jakimś czasie budzi mnie kopniak w piszczel, boli. Cafe jest już puste, nie ma nikogo, prócz mych przemiłych towarzyszy. Jeden z nich, ten młodszy, mówi: Wstawaj, kochasiu, idziemy. Unoszą mnie i stawiają na nogi. Nie czuję dłoni. Faktycznie wychodzimy z knajpy, idziemy tylko kawałek. Lewa noga mnie boli jak cholera. Wpychają mnie do najbliższej bramy, potem po schodach. Wchodzimy do mieszkania, gdzie trwa impreza. Dużo ludzi, muzyka głośno, znowu techno. Prowadzą mnie dalej w głąb, na sam koniec mieszkania. Wchodzimy do długiej łazienki, jest wąsko, ale „optycznie” szeroko, gdyż na obu ścianach wiszą lustra. Na końcu na podwyższeniu jest sedes, na którym siedzi facet, ma może 14 lat, przed nim klęczy dziewczyna. Widzę ją z tyłu. Ubrana w futro ze srebrnych lisów, robi szczeniakowi loda. Całkiem sprawnie jej idzie, gdy facet wydycha z siebie ostateczny syk rozkoszy, ona odwraca w moim kierunku głowę. Widzę, jak trzyma w dłoni jego fiuta, na twarzy ma spermę, we włosach też, uśmiecha się, jest „zadowolona” ze swego dzieła, znam dobrze tę dziewczynę, to Teresa… Nie rozpoznaje mnie. Pyta kolesi, którzy mnie przyprowadzili: Jeszcze jeden? Dawajcie mi go tuta, ale szybko, bo za chwilę mam randkę.


{przy okazji donoszę, że na stronie „zojcem”, można przeczytać moje opowiadanie „Przedsionek”}

Reklamy