[José Saramago, „Miasto ślepców”, przeł. Zofia Stanisławska, wyd. III poprawione, Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2009, str. 15-16.]

by maciej

„Zaczął śnić, że bawi się w dziecięcą grę, gdybym był ślepy, że zamyka i otwiera oczy, za każdym razem czując się tak, jakby wracał z długiej podróży witany przez konkretne, wyraźne i niezmienione przedmioty, przez znany, oswojony świat. Jednak tę spokojną pewność zakłócała niejasna obawa, podejrzenie, że to zwodniczy sen, z którym prędzej czy później musi się rozstać i zaakceptować zupełnie mu nieznaną rzeczywistość. Po chwili, jeśli to właściwe słowo, by opisać słabość trwającą tyle co mgnienie oka, będąc już w stanie połowicznego przebudzenia z zwiastującego powrót do rzeczywistości, zrozumiał, że zamiast bić się z myślami, obudzić się czy nie obudzić, obudzić się czy nie, musi po prostu stawić jej czoło.”


– – –

{przy okazji donoszę, że na stronie PKPzin zamieszczono następujące moje wiersze: „Z nad morza przywieźliśmy”, „Inne łuski”, „Parking, poligon”, „Piesku”, „Dom”; się polecam}

Advertisements