Pusty pociąg

by maciej

Pociąg pędzi pustym polem. Jestem wewnątrz. Jadę, choć nie wiem dokąd. Siedzę na drewnianej ławce. Jest mi niewygodnie, rozglądam się za czymś miękkim. W koszyku/nosidełku mam jedynie czarnego kota, pewnie Dżejmsa, który nie nadaje się na poduszkę. Nie ma innych podróżnych, bym mógł kogoś poprosić o koc. Jestem sam i teraz mi to przeszkadza. Nie wiem, gdzie jadę, ale mam wrażenie, że jadę przez Azję, daleką rosyjską Azję, coś w rodzaju stepu mknie za oknem. Nie widzę wyraźnie, ponieważ okno jest brudne, czy też zaklejone gazetami, okładkami „Bluszcza”. Skład ciągnie lokomotywa na węgiel. Pociąg przewozi perfumy, pełne skrzynki. Mocno, intensywnie, nieprzyjemnie pachnie we wszystkich przedziałach. Chodzę po całym pociągu, by sprawdzić, czy czasem gdzieś nie pachnie lepiej, mniej uciążliwie. Nie. Wszędzie tak samo cuchnie. To już piąty dzień podróży.

Advertisements