Dwie książki Eco [fragm.]

by maciej

(…) Wrócił do domu po miesiącu. Wszedł do pokoju, który dzielił z siostrą. Dzielił dosłownie, w poprzek stała meblościanka, która rozdzielała pokój na dwie nierówne części. Do niego należała ta z oknem, a do siostry ta z drzwiami. Był zmęczony. Zwalił się do łóżka w ubraniu. Nim zasunął, zauważył jeszcze, że na półce brakuje dwóch książek Umberto Eco. Następnego dnia przeszukał pokój, bo pomyślał, że może siostra się nawróciła i zaczęła czytać, jednak nigdzie nie znalazł „Imienia róży” ani „Wahadła Foucaulta”. A przecież były to bardzo charakterystyczne książki. Grube, w twardej czarnej oprawie. Wyglądały trochę jak Biblia babci Marii. Zapytał matkę, co się stało z jego książkami. Musisz pogadać z ojcem – odpowiedziała mu. A co on ma z tym wspólnego?, dopytywał, Przecież ojciec nie czyta nic poza „Przewodnikiem krzyżówkowicza”. Sam musisz z nim porozmawiać, autorytarnie stwierdziła matka. Czekał na ojca przed blokiem do wieczora. Jak tylko go spostrzegł, wychodzącego zza rogu, podbiegł do niego i zapytał: Gdzie są moje książki? Spaliłem – odpowiedział ojciec zmęczonym głosem. Jak to spaliłeś?, dopytywał. Normalnie. Wrzuciłem do pieca, podlałem rozpuszczalnikiem i podpaliłem, odpowiedział. Ojciec się nawet nie zatrzymał. Nie spojrzał na niego. Szedł dalej, zaczynał właśnie wchodzić po schodach do domu. Złapał go za ramię i odwrócił do siebie. Dlaczego je kurwa spaliłeś!? To były moje ksiązki! Sam je sobie kupiłem, za swoje pieniądze!, krzyczał do niego. W odpowiedzi usłyszał: Przez nie do domu wszedł Szatan. Zrozum, musiałem je spalić – spokojnie odpowiedział ojciec. Co? – zapytał zbity z tropu. Nie chce mi się teraz gadać. Muszę coś zjeść i się przespać. – Jak to nie chce ci się gadać? Spaliłeś moje dwie książki! Ojciec odpowiedział: Synu, a jak by tobie cały dzień pot w pracy ciekł po jajach, to potem chciałoby ci się gadać? Dał spokój. Pozwolił mu iść do domu. A sam poszedł nad staw. Nic z tego nie rozumiał. Jaki Szatan? Co za Szatan? Co on ma wspólnego z książkami Eco. Chciał się utopić w bagnie, ale było za płytkie. Wciągnęło go jedynie po kolana. Kiedyś, jak był małym chłopcem, myślał, że bagno jest bardzo głębokie. Chłopaki zza torów gadali, że krowy Kalinowskiego się w nim topiły. Teraz już wiedział, że to nie była prawda, że jedynie szydziły z jego łatwowierności. Ojciec czekał na niego w kuchni. – Siadaj – powiedział, nie zwracając uwagi na jego brudne spodnie i buty. – Tydzień po twoim wyjeździe na egzaminy i kolonie, zacząłem strasznie pić. Wpadłem w ciąg. Nie potrafiłem przestać. Matka nie mogła tego wytrzymać. Wzięła ze sobą twoją siostrę i przeniosła się do babci. Babcia, oczywiście jak zawsze, zaczęła ją nawracać. Czytała jej fragmenty Pisma Świętego. Opowiadała o Raju i Armagedonie. Zresztą sam wiesz, jak to wygląda. Wysłały do mnie dwóch Starszych ze zboru w Orzeszu, którzy przyszli wcześnie rano. Teraz myślę, że tak to sobie zaplanowali, bym był choć trochę trzeźwy. Pół dnia z nimi rozmawiałem. Znaczy się oni odpowiadali na moje wszystkie pytania. Mówili tak sensownie, że aż mi się ciepło robiło na sercu. Zapomniałem o tym, by się napić. Zacząłem płakać. Przepraszać. Mówiłem, że nie byłem sobą. I wtedy oni bardzo się zainteresowali. Zaczęli mnie wypytywać o to, co czułem i jak. W końcu powiedzieli, że zostałem opętany. Widzą, że jestem dobrym człowiekiem, dlatego moje opętanie musiało mieć źródło zewnętrzne. Przeszukali cały dom. Znaleźli te twoje dwie ksiązki. Obejrzeli dokładnie okładki. Przeczytali kilka stron i powiedzieli, że zostały podyktowane przez Szatana i że trzeba je spalić, by Zły z nich już więcej nie wychodził. Zatkało go całkiem. Nie wiedział, co odpowiedzieć ojcu, ale ten przyszedł mu z pomocą. – Robię sobie herbaty, chcesz też?

– – –

[się chwalę, się polecam: całe opowiadanie oraz 5 innych można przeczytać w najnowszym – czternastym – numerze sopockiego magazynu holograficzno-literackim „Korespondencja z Ojcem”]

[opowiadania pochodzą z niewydanego zbioru opowiadań „Wycieczka do Hajfy”; zbiór ten pewnie się nigdy nie ukaże, gdyż żadne z wydawnictw, do których go słałem, nie wykazało chęci wydania go; dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany przeczytaniem całości, to proszę zostawić informację w komentarzu, a prześlę maszynopis; bez odbioru]

Reklamy