Niepiosenka

by maciej

Po pracy wracam prosto do domu. Po 12 godzinach w pracy wracam prosto do domu. Paweł podwozi mnie na Solną. Stoję na przystanku i chwilę patrzę w ślad za odjeżdżającym samochodem. Odwracam się i nadal wiem, gdzie iść, by trafić do domu. Czyli nie jest tak źle. Miło, jeszcze istnieję, nie jestem zombi. Na półpiętrze wyciągam pocztę ze skrzynki: Alior Bank zaprasza mnie na spotkanie „Wyższa Kultura Bankowości” – nie, tym razem podziękuję, Gazownia informuje, że przyśle montera, który wymieni dysze w kuchence, a z WBPiCAK przyszła biała koperta, zaadresowana drobnym pismem Mariusza. Nie musiałem jej otwierać, wiedziałem co zawiera: „Niepiosenki”.


niepiosenki

Się ucieszyłem, się bardzo ucieszyłem, choć i tak planowałem kupić. Książkę przekartkowałem na schodach, musiałem sprawdzić, czy Mariusz zamieścił w niej wiersz „Geometria”. Najpierw sprawdziłem w spisie wierszy, nie ma. Następnie przeczytałem wszystkie 41 pierwszych wersów, szukając zdania: „Na co patrzy mężczyzna z balkonu naprzeciw?”, nie ma. Ech, jaka szkoda. Lubię ten wiersz. Znam go prawie na pamięć, przeczytałem go pierwszy raz w ramach listopadowych „Ziemniaczków z kotlecikami i kompotem” i od tego dnia wciąż do mnie powraca. Teraz już czas na mnie. Idę do wanny, poleżeć i przeczytać „Niepiosenki”.

Geometria

Na co patrzy mężczyzna z balkonu naprzeciw?

Nie widzi innych bloków, to pewne.

Co w takim razie widzi?

Z tej odległości przypomina nieruchomego ptaka.

Może nawet — martwego ptaka.

Nie sposób dostrzec, co odbija się w jego źrenicach.

Czy w ogóle coś.

Jest zbyt cicho jak na tę porę dnia

i zbyt ciepło jak na tę porę roku.

On patrzy na coś, czego nie widać,

ja patrzę na niego, dla niego niewidoczny.

Potem, jak na komendę, odwracamy się,

on zamyka drzwi balkonu, ja oczy.

Advertisements