Kanarek i inne ptaszki

by maciej

Bywa i taki czas, w którym, mimo najszczerszych chęci, nic się nie chce. Takie oto zdanie zostało napisane, jest już, stoi, a w nim sprzeczność, logiczna sprzeczność. Skoro są chęci (i to najszczersze!), to jak to jest możliwe, by się nie chciało nic? Jest tak, bądź też inaczej. Przecież nie może być i tak, i tak. Zarazem i razem. Chęci ograniczają się do „wypada” i „należy”. Jednakże sił brak, by wyjść po za „wypada”. Jednakże sił brak, by zrealizować uświadomione chęci. Pozostają nieuświadomione konieczności. Skoro ktoś pisze maila, to chce odpowiedzi. Skoro ktoś wysyła sms, to chce wiadomości zwrotnej. Skoro ktoś dzwoni, to chce porozmawiać. Skoro ktoś gdzieś zaprasza, to chce się spotkać tam i właśnie wtedy. Wiem o tym wszystkim, wiem, że tak właśnie jest, że tak to właśnie działa. Dlatego przepraszam. Przepraszam tych wszystkich, którym nie odpisałem na maila. Przepraszam tych wszystkich, którym nie odpisałem na sms. Przepraszam tych wszystkich, do których nie oddzwoniłem, których telefonu nie odebrałem. Przepraszam za to, że nie przyszedłem na spotkanie(-a). W wyraźny sposób przykro mi. Jednakże nie miałem siły. Obiecuję w najbliższych dniach (tygodniach?) poprawę. Postaram wziąć się w garść i potrząsnąć sobą porządnie, aby skutecznie się uspołecznić. Wypada, wiem. Jednak co zrobić, skoro większość pomysłów i planów wypada z głowy, ponieważ pozawalam im wywietrzeć. Podlatują, chwilę się pokręcą, a potem myk i już ich nie ma, przelatują lekko gdzieś dalej. Nie łapię ich. Nie gonię. Nie chwytam za ogony. Żadnych kanarków w garści. To jakiś zły czas. Pewnie przesilenie wiosenne. Powoli przechodzi. Tylko poproszę więcej słońca.

Reklamy