[165. 09] Pierre Péju, „Siostrzyczka Ewa od kartuzów”, przeł. Magdalena Pluta, Wydawnictwo Sic! s.c., Warszawa 2005.

by maciej

Jakiś czas temu przeczytałem „Puste spojrzenie”, a zaraz potem „Dziedzictwo Estery”. Po tych książkach byłem przygnębiony i trochę zmęczony „wielką prozą”, „wielkimi tematami”. Zmęczony ciężarem, znaczeniem tych książek. Językiem i treścią. Chciałem trochę odetchnąć, odpocząć przed kolejną ciężką książką, którą zaplanowałem przeczytać. Pomyślałem, że właśnie przed „Mężem i żoną” dobrze będzie przeczytać jakieś czytadło, lekką, niezobowiązującą powieść. Wybór padł na „Siostrzyczkę Ewę od kartuzów”. Nie wiem dlaczego, akurat na tę książkę się zdecydowałem. To nie ma już teraz znaczenia. W trakcie czytania, napisałem maila do Michała, w którym trochę ją streściłem. „Dość prosta książka, napisana językiem bez fikołków. Akcję można przedstawić w kilku zdaniach. Nic wielkiego. I na dokładkę szybko się czyta. Jednakże duży, ogromny plus dla autora, że powieść nie kończy się dobrze, że smutek pozostaje smutkiem, że nie ma prostego pocieszenia…” I tak jest w rzeczywistości. Tak można o tej książce napisać. Ponieważ czytanie, to nie kładzenie ciepłego plastra miodu na obolałe serce. Czytanie, samo w sobie, nie przynosi pocieszenia, samo także nie jest pocieszeniem. W słowach zawartych w powieściach (również w wierszach) nie ma pocieszenia, radości i pomocy. Nikt ani autor, ani bohater, ani postać nie wyciąga pomocnej dłoni. Czasem może, zza liter, widać przecinający powietrze nieśmiały uśmiech, ale nie jest to uśmiech, który może podnieść na duch. Czyli czytanie jest odkrywaniem i poznawaniem ran. Ran raz zadanych, które goić się nie chcą, które goić się nie powinny. I jeszcze cytat z „Siostrzyczki…”: „Spoza zdań, nawet tych najpiękniejszych i najzręczniej ułożonych, zawsze słychać wołanie.” Czyje? Jeśli miałbym na to pytanie sam sobie odpowiedzieć, to powiedziałbym: czytającego!

{Dlaczego teraz? Dlaczego dziś przypomniało mi się o tej książce? Czy tylko dlatego, że nie wywiązałem się z obietnicy, danej Michałowi? Prosił w mailu, bym mu coś więcej, o tej książce napisał. Być może. Myślę jednak, że to „Miasto ślepców”, które właśnie czytam, w jakiś pokrętny sposób przypomniało mi o „Siostrzyczce Ewie od kartuzów”.}

Advertisements