[Pierre Péju, „Siostrzyczka Ewa od kartuzów”, przeł. Magdalena Pluta, Wydawnictwo Sic! s.c., Warszawa 2005, str. 57-58 & 67.]

by maciej

#1 „Często śni mi się taki koszmar: jestem sam w samochodzie, straciłem nad nim panowanie i mam za krótkie nogi, żeby dosięgnąć pedałów; zaraz rozjadę drobniutką postać o woskowej twarzyczce, z której wyzierają rozszerzone strachem oczy. Czasem śnią mi się też tysiące książek, pośród których upłynęło życie Vollarda, teksty gromadzone od czasu dzieciństwa w jego wspaniałej pamięci”

#2 „Czy to właśnie tamtej nocy śniło mi się, że się do niego zbliżam, że rozmawiamy? Stał samotny pod drzewem. Czytał z tym swoim grymasem na twarzy, mając otwarte usta i ściągnięte brwi. Kiedy jakiś trzask wyjawił mu, że tam jestem, podniósł głowę i obdarzywszy mnie swoim jasnym uśmiechem, jakby się ucieszył na mój widok. W moim śnie nie rozmawialiśmy, tylko gestem wskazał mi ukryte w zagłębieniu drzewa wspaniałe książki. Ruchem podbródka zdawał się zachęcać mnie, żebym je sobie wziął i przeczytał.”

Reklamy