Psia ferma

by maciej

Przez przypadek natknął się w necie na artykuł o mężczyźnie z Teremisek, który za 450 zł na miesiąc musiał utrzymać siebie i swoją ułomną ciotkę. Musieli sobie jakoś radzić, dlatego 50-letni mężczyzna założył przydomowe schronisko dla bezdomnych psów. Sąsiedzi z okolicznych wiosek często przyprowadzali mu znalezione lub niechciane kundle, chociaż dobrze wiedzieli co się z nimi stanie. Pewnie między sobą rozmawiali o bestialskim postępowaniu ze zwierzętami. Jednak nie miał innego wyjścia, przecież musiał zabić, obedrzeć ze skóry, poćwiartować, ugotować, by potem razem z ciotką zjeść je na obiad. Podobno, żeby mięso było smaczne i łatwo odchodziło od kości, przed zabiciem trzymał psiaki w workach i bił drewnianą pałką. Na posesji za domem policjanci (bo w końcu ktoś doniósł na niego władzy) odkryli 25 drewnianych kojców. Wewnątrz znajdowało się 17 żywych psów. W zamrażalce w piwnicy znaleźli poćwiartowane szczątki 2 lub 3 psów, nie udało się tego jeszcze dokładnie ustalić. Na jutro zamówiona jest ekipa, która przekopie sad w poszukiwaniu psich grobów. Po przeczytaniu artykułu, głośno pomyślał: „Ciekawe jak smakuje mięso z psa?”. „A ciebie to już całkiem pojebało, co?” – odpowiedziała, choć wcale jej nie pytał. Wyszedł do kuchni, by spokojnie przemyśleć pomysł złotego interesu, który powoli zaczynał kiełkować w jego głowie. „A może tak, zamiast kurzej fermy i ubojni drobiu, którą próbuje mi sprzedać Ka., zainwestować i otworzyć fermę psów razem z ubojnią? Polskiego rynku pewnie bym nie podbił. Polacy nie są gotowi jeść psie mięso. Chociaż jedzą jagnięcinę, wołowinę, koninę, baraninę, sarninę, cielęcinę. Mięso z dzików, królików, gołębi, strusi. Chociaż można w naszym kraju kupić nutrie żywe i ich mięso, kiełbasy i jadalne podroby nutriowe. Polacy pewnie psiego mięsa lub kiełbasy by nie tknęli, w końcu pies to przyjaciel człowieka, może nie taki wielki jak koń, jednak przyjaciel. Nie ma potrzeby bym się martwił o rynek zbytu, bo Żółty Daleki Wschód stoi otworem. Całość uboju pójdzie na eksport. Podbiję dalekowschodnie rynki świeżym towarem. I tanim! A w naszym kraju zniknie problem bezpańskich psów. Będzie można pozamykać wszystkie schroniska dla kundli, które właściwie są przecież hospicjami. A nadwyżkę świeżego mięsa będę sprzedawać jako karma z psów dla kotów.” „Co robisz w kuchni? Może byś herbaty zrobił, jak tam jesteś?” – krzyknęła. „Dobrze. „Co tam mruczysz? Hę? Pewnie znów piszesz, któreś z tych swoich durnych opowiadań. Lepiej wymień kotom piasek, bo śmierdzi.”

Advertisements