Dzień z kawą

by maciej

po takim dniu jak dzisiejszy, chyba przestanę pić kawę; ewidentnie wszystko się dziś sprzysięgło przeciw mojej kawie, pierwszej, drugiej i każdej kolejnej; zaczęło się o 06:00, gdy powinienem wypić pierwszą, poranną, taką na przebudzenie, wstawiłem imbryczek i poszedłem umyć zęby, jak wróciłem, to sobie do filiżaneczki nalałem, miała być pyszna, a była kwaśna, to pewnie przez odkamieniacz, który nie w pełni został wypłukany; drugą powinienem wypić w pracy, ale okazało się, że mleko się zważyło, więc kawa nie nadawała się do picia; zrobiłem trzecią – czarną, takiej zwykle nie pijam – upiłem tylko ¼ i nie byłem w stanie pić dalej; wróciłem do domu, wypłukałem dokładnie imbryczek, kawa się zrobiła, dolałem mleka i się zważyło, nie miałem czasu iść do sklepu po nowe, bo wychodziłem na konferencję prasową (po co?); po konferencji podano kawę i ciastka, niestety nie było mleka do kawy… jest 18:40, a ja piję pierwszą kawę tego dnia, a powinienem już mieć cztery za sobą.

Advertisements