After The Rain

by maciej

Jest jakaś książka do doczytania. Nawet kilka. Jeden szwedzki kryminał. Jeden zbiór opowiadań noblistki. Jedna powieść. I jedna chińska książka podróżnicza. Za żadną nie chce mi się zabierać. Żadnej nie chce mi się otwierać. Doczytywać. Otwieram nowe strony www, ale nie czytając zamykam, wybieram inne, choć na nich też nic nie czytam. To takie wycieczki. Płynnie przechodzę na kolejne podstrony. Boli mnie głowa od wpatrywania się w monitor. Czuję się zużyty, ale kto mnie zużył? Sam się zużyłem? Czy też ktoś mnie używał? To wszystko nie jest prawdą. Sam jestem sobie winien, że teraz bolą mnie stopy, mam obtartą szyję od sztywnego kołnierzyka koszuli. A co na to Aniołek1414? Nic! Nie chce ulecieć w niebo, ani pod niebo. Ścieżki sieci się plączą. Zaplatają, ale nie ze sobą, nie ze mną, pozostaję na uboczu. Nie lubię jak mnie ten pan, o farbowanych blond włosach, przyjacielsko dotyka. Nie jesteśmy przyjaciółmi i nie będziemy, wolałbym tego nie komentować. Nie wypada komentować samego siebie. A może się mylę? Od kawy robi mi się niedobrze. Zapijam jej smak truskawkową wodą. Z kranu kapią krople, nie umiem wybrać odpowiedniego słowa, bo kapią i kapią. Na zewnątrz nie padało, nawet nie zanosiło i nie zanosi się na deszcz, ale jaskółki śmigają nisko – tak widzę przez okno. Gdy podchodzę sprawdzić, okazuje się, że to nietoperze. Jakże się myliłem!

Advertisements