Hajfa

[niecodziennik]

&

Czytać należy intensywnie. Czasami powinieneś czytać z intensywnością większą od tej, z jaką pisano tekst, który czytasz. Czytać należy gorliwie, z pasją, z uwagą i bezlitośnie. Autor może paplać, lecz ty czytaj rozumnie; każde słowo, jedno po drugim, tam i z powrotem, wsłuchując się w książkę, wypatrując śladów, które prowadzą w gąszcz, uważając na tajemnicze sygnały, które sam autor mógł przeoczyć, gdy kroczył naprzód w puszczy swego dzieła. Nigdy nie należy czytać lekceważąco, od niechcenia, jak ktoś, kogo zaproszono na królewską ucztę, a on tylko dłubie końcem widelca w potrawach. Czytać trzeba elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakbyś w celi śmierci czytał ostatnią książkę, którą ci przyniósł strażnik więzienny. Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl: tylko człowiek umie czytać.”

- – -

Sándor Márai, „O czytaniu”, {w:} „Księga ziół”, przeł. Feliks Netz, Spółdzielnia Wydawnicza CZYTELNIK, wyd. III, Warszawa 2008, str. 40.


* * *


(…) nigdy nie szukał w literaturze ukojenia ani w lekturze – pocieszenia. Wręcz przeciwnie. Żarliwe czytanie, a tak czytał zawsze, polegało raczej na odkrywaniu ran u innych ludzi: urazów samotnego mężczyzny, niepokoju samotnej kobiety. Istotą czytania było zagłębianie się w tę ranę, sondowanie jej. Spoza zdań, nawet tych najpiękniejszych i najzręczniej ułożonych, zawsze słychać wołanie.”

- – -

Pierre Péju, „Siostrzyczka Ewa od kartuzów”, przeł. Magdalena Pluta, Wydawnictwo Sic! s.c., Warszawa 2005, str. 110.


* * *


Zawsze byłem przekonany, że kultura interesuje naprawdę drobną tylko mniejszość. Chodzi mi o to, aby ta mniejszość nie pokrywała się z klasową czy kastową elitą. Uczulony jestem nie tyle na kastową pychę, ile na kastową wulgarność – może to zresztą jednoznaczne? – ludzi, którzy czuli się dziedzicznymi właścicielami kultury. (…) Napisałem, że wszelkie upowszechnianie kultury należałoby zacząć od przekonania wszystkich, że kultura nie jest żadnym obowiązkiem, że można się bez niej doskonale obyć (pozostając żywym, wrażliwym, inteligentnym) i że jej prestiże są w znacznej mierze złudzeniem. Tylko tą drogą można by – sądzę – uwolnić ludzi od poczucia winy wobec kultury w ogóle i pozwolić im na dokonanie wyboru własnego, który by odpowiadał ich smakom i niesmakom. W pewnym stopniu kultura masowa już tego dokonała. Dawna elita kulturalna – weźmy za jej przedstawicielkę panią de Cambremer z Prousta – uważała za swój obowiązek podziwiać każde dzieło uznane przez środowisko za piękne czy wielkie. A tymczasem kultura nie może być wszystkożerna. Jest przede wszystkim s p o s o b e m b y c i a. Wymaga ciekawości, pożądania, gustów prawdziwych (i prawdziwych dysgustów), a między nimi złożonej sieci odniesień estetycznych, intelektualnych, uczuciowych, zmysłowych, seksualnych.”

- – -

Konstanty A. Jeleński, „Pod pretekstem Maneta”, [w:] „Chwile oderwane”, Seria: Biblioteka Mnemosyne, Wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2008.

Leave a Reply