Hajfa

[niecodziennik]

Piasek

Cały dzień byłem przygnębiony. Cały dzień czułem się podle. Niewiele rozumiejąc ze swego samopoczucia, chciałem odmienić los, zrobić coś pozytywnego. Za różne rzecz się zabierałem, ale urywałem nawet nie w połowie i nie dlatego, że mnie nudziły, ale dlatego, iż sens się gubił po przysłowiowych „dwóch zdaniach”, dwóch krokach. Nie potrafiłem sobie z tym i z sobą poradzić. Potem wracam do domu, czytam list i chcę odpowiedzieć, bo przecież ciężko pominąć, ciężko zignorować, ciężko się nie odnieść, ciężko zostawić samo sobie. Jednakże słowa do niczego się nie nadają, trafiają w pustkę, nie układają się w żaden wzór. Słowa, to tylko piasek, morze piasku, który zalewa mi usta. Oczy też. Uszy również. Chociaż szufluję łopatą, przerzucam go za siebie, ale wciąż zsuwa się w dół, zasypując wszystkie dobre chęci i potrzeby. I z poczuciem klęski idę spać.

Filed under: Porażki , ,

Mówić! Mówić!

Nat., zgodnie z obietnicą, dawną, ale jednak zrealizowaną cztery dni temu, wysłała mi cytat z książki p. Olgi Tokarczuk, więc czytam go: „W środku i na zewnątrz, do siebie i do innych, opowiadać każdą sytuację, nazywać każdy stan; szukać słów, przymierzać je, ten bucik, który zmienia cudownie kopciuszka w królewnę. Przesuwać słowa jak żetony, którymi obstawia się numery w ruletce. Może tym razem się uda? Może się wygra? Mówić, łapać ludzi za rękaw, kazać im siadać naprzeciwko i słuchać. Potem samemu zamieniać się w słuchacza dla ich mówić, mówić. Czy nie powiedziano: Mówię, więc jestem. Mówi się, a więc się jest? Używać do tego wszystkich możliwych środków, metafor, parabol, zająknięć, nie dokończonych zdań, nie zważać, że zdanie urwie się w połowie, jakby za czasownikiem utworzyła się nagle przepaść. Nie zostawiać żadnych nie wyjaśnionych, nie opowiedzianych sytuacji, żadnych zamkniętych drzwi, wyważać je kopniakiem przekleństwa, nawet te, które prowadzą do żenujących i wstydliwych korytarzy, o których wolałoby się zapomnieć. Nie wstydzić się żadnego upadku, żadnego grzechu. Grzech opowiedziany zostaje odpuszczony. Opowiedziane życie- zbawione. Czy tego nie uczą nas święci Zygmunt Karol i Jakub? Ten, kto nie nauczył się mówić, zostanie na zawsze uwięziony w pułapce.” I teraz nie pozostaje mi nic innego, jak przyłożyć go do własnych działań i życia.

Filed under: Czcze mądrości , , ,

Jednak wychodzę

Wczoraj wieczorem, było już po 23:00, dzwoni Heniu i wyciąga mnie do knajpy, zgadzam się, gdyż dawno z nim nie rozmawiałem, zgadzam się, gdyż dawno z nim nigdzie nie wychodziłem, a przecież dawniej, to regularnie. Co prawda wolałbym zostać w domu. Mam kilka spraw, którym chciałbym się oddać, bo szwedzki horror, na którym w niedzielę byłem w kinie i który mnie rozczulił, bo z horrorem miał niewiele wspólnego, a więcej z próbą pokazania, jak się rozwijają wzajemne relacje, jak fascynacja przechodzi/przeradza się w coś „więcej”, bo jeszcze przyszła książka z Wydawnictwa „Karakter”, którą mam przeczytać i z której mam napisać tekst – sam się zaoferowałem, bo czeka na mnie wciąż nieukończony „Dziennik marokański”. Ale mimo wszystkich „bo”, wychodzę.

Filed under: Wycieczki ,

Kolejny tydzień

Całkiem kopnięty jest ten tydzień. Nie pasuje mi ani trochę. Nie mogę się w nim odnaleźć, co rusz odbijam się o jakiegoś muru. Mam wrażenie, że stoję w miejscu albo i gorzej, że się cofam. Wiem, jest to złudne rozpoznanie. Jednakże nie czuję się przekonany. Zaczęło się od złego poniedziałku. Wstałem za późno, by dojechać do pracy na zwykłą godzinę, więc wsiadłem do taksówki i pojechałem, przez całe bycie tam miałem święte przekonanie, że to jest bez sensu, bo po przeczytaniu wszystkich firmowych mejli, nie miałem co robić, a nie wypadało wychodzić. Z nudów zacząłem spisywać „Dziennik marokański”. Wyszedłem po pięciu godzinach. Wtorek był straconym dniem, nawet nie wiem, przyznaję: nie pamiętam co robiłem. W środę stałem na rondzie Śródka przez 40 minut i czekałem na autobus, najprościej powiedzieć: dwa nie jechały, wypadły, ale wcale nie jestem tego tak pewien, być może je przeoczyłem. Jestem w stanie w to uwierzyć, bo stałem na właściwym peronie i czytałem „Tygodnik Powszechny”, a dokładnie tekst Grzegorza Jankowicza „O pocieszeniu, jakie daje James Bond”. Za to czwartek był bardzo długim dniem, bo pojawili się jacyś panowie z wizytacją. Ale i tak jak wróciłem do domu, to usiadłem przy kompie i pisałem dalej „Dziennik”, nie wiem kiedy uda mi się go skończyć, bo spisałem dopiero trzy dni z wyprawy, a mam już osiem stron. Nie jestem wcale pewien, czy chcę go kończyć, nie widzę większego sensu w spisywaniu go.

Filed under: Porażki ,

Możesz…

Możesz mieć różne pretensje. Możesz mieć dużo pretensji. Możesz wylewać żale na siebie, na innych. Szukasz winnego, tylko po co? Wiem, nie wszystko jest tak, jak byś chciał. Prawdę mówiąc, niewiele spraw układa się po twojej myśli. Od samego początku, po sam koniec. Ale: „Ja nie pchałem się na ten świat”, ależ: „Nikt cię nie zapraszał”. Końca nie widać, możesz go przeczuwać. Jednak nie daj się zwieść, coś cię jeszcze w międzyczasie czeka. Kolejna strzała przeszywająca szyję, bądź udo. Kolejny nóż w plecach. Kolejne stronnice zapisane drobnym, koślawym pismem, którego nie będziesz w stanie odczytać. Kolejne książki kupione i odłożone na półkę, nie przeczytane z powodu braku czasu, chęci czy ambicji. Nie jestem pewien, czy warto, byś z tego powodu płakał. Rafał ci już kiedyś napisał, że ostatnią osobą, która przeczytała „wszystko”, był św. Augustyn, a to było dawno, dawno temu. Możesz kaprysić. Możesz stroić fochy. Składać pisemną skargę, tak jak teraz. Narzekać jest łatwej, prościej. Wszyscy tak robią. Tylko po co podskakiwać? Po co tracić tak cenny czas?

Nie jest prawdą, że życie składa się z samych zmarnowanych szans. Nie jest też prawdą, że życie składa się z niewykorzystanych okazji.

Filed under: Porażki ,

Po prawdzie

„W końcu my, ludzie, którzy jeszcze czytają książki, powinniśmy ze sobą rozmawiać...” [Andrzej Franaszek, „Tylko nie (...)”, TP 24 (3127) 2009.]

Księga Wyjścia

Wejdź i wyjdź.

PodStrony

Obowiązki Domokrążcy

„(…) nie mam się (…) za głos zbiorowego sumienia, lecz tylko za jednego z jej szeregowych pracowników, domokrążcę, co uważa, że popularyzacja czytania i literatury jest psim obowiązkiem każdego, kto ma ku temu okazję (…).” [Piotr Śliwiński, „Świat na brudno”, str. 349-350.]

 

listopad 2008
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Słowo na niedzielę

Bądź wierny. Idź! Idź spać!