Hajfa

[niecodziennik]

Dzień z kawą

po takim dniu jak dzisiejszy, chyba przestanę pić kawę; ewidentnie wszystko się dziś sprzysięgło przeciw mojej kawie, pierwszej, drugiej i każdej kolejnej; zaczęło się o 06:00, gdy powinienem wypić pierwszą, poranną, taką na przebudzenie, wstawiłem imbryczek i poszedłem umyć zęby, jak wróciłem, to sobie do filiżaneczki nalałem, miała być pyszna, a była kwaśna, to pewnie przez odkamieniacz, który nie w pełni został wypłukany; drugą powinienem wypić w pracy, ale okazało się, że mleko się zważyło, więc kawa nie nadawała się do picia; zrobiłem trzecią – czarną, takiej zwykle nie pijam – upiłem tylko ¼ i nie byłem w stanie pić dalej; wróciłem do domu, wypłukałem dokładnie imbryczek, kawa się zrobiła, dolałem mleka i się zważyło, nie miałem czasu iść do sklepu po nowe, bo wychodziłem na konferencję prasową (po co?); po konferencji podano kawę i ciastka, niestety nie było mleka do kawy… jest 18:40, a ja piję pierwszą kawę tego dnia, a powinienem już mieć cztery za sobą.

Filed under: Porażki ,

Kobylepole

Chciałem opowiedzieć o małej poznańskiej podróży. Takiej maciupkiej wycieczce, na którą wybrałem się dawno temu, ale pamięć o niej jest wciąż żywa. Wspomnienie dziś powróciło, gdy czytam w necie historię tej ulicy i dzielnicy. Chciałem się podzielić, ale nic mi nie wyszło, pewnie za bardzo chciałem.

Filed under: Wycieczki , ,

Kobyla pieśń

dobrze, dobrze, dajmy na to, wakacje, tak, się skończyły, minęły, więc wypada za coś się zabrać, naprawić stare błędy, pozbyć się starych (wakacyjnych) przyzwyczajeń, właściwie wakacyjne przyzwyczajenie jest jedno: nie pisać; czas z tym skończyć, czas zacząć pisać, nauczyć się od nowa, zacząć raz jeszcze (kolejny raz), może tym razem będę wytrwały, cierpliwy i strona będzie zapełniała się złotymi myślami, okrągłymi zdaniami, nietuzinkowymi przemyśleniami, w końcu rzeczywistość też istnieje, należy coś z nią zrobić, jakoś ją udobruchać, obłaskawić, by nie wchodziła w drogę, by nie myliła ścieżek (kamiennych); tak nagle zrobiło się zimno, siedzę w wełnianym swetrze, grubym, a jednak pocę się z zimna, jest mi nieprzyjemnie, ale o słońcu mogę, tymczasem, jedynie pomarzyć; dziś niewiele więcej, gdyż trzeba do pracy, ale może jutro lub pojutrze, w każdym razie to już jakiś początek, zaczątek kobylej pieśni; bo ktoś śpiewa, tylko dla kogo i dlaczego?

Filed under: Porażki , ,

Po prawdzie

„W końcu my, ludzie, którzy jeszcze czytają książki, powinniśmy ze sobą rozmawiać...” [Andrzej Franaszek, „Tylko nie (...)”, TP 24 (3127) 2009.]

Księga Wyjścia

Wejdź i wyjdź.

PodStrony

Obowiązki Domokrążcy

„(…) nie mam się (…) za głos zbiorowego sumienia, lecz tylko za jednego z jej szeregowych pracowników, domokrążcę, co uważa, że popularyzacja czytania i literatury jest psim obowiązkiem każdego, kto ma ku temu okazję (…).” [Piotr Śliwiński, „Świat na brudno”, str. 349-350.]

Słowo na niedzielę

Bądź wierny. Idź! Idź spać!